O tym, jak wyjazd za granicę może pokazać ile tak naprawdę znaczymy.

10/15/2017

  Pierwszy urlop w Polsce, kilku rzeczy i sytuacji się spodziewałam, ale zostałam mega pozytywnie zaskoczona, z resztą Rafał również. Podobno z rodziną to tylko na zdjęciu dobrze się wygląda, owszem coś w tym jest, ale na temat wielu osób nasze zdanie się zmieniło. Wyjazd za granice czegoś nas nauczył.


  Każda sytuacja, każda chwila i każda czynność może w mgnieniu oka zmienić nasze życie. Tak zwany efekt motyla, kojarzycie? W jednym miejscu motyl tylko trzepocze skrzydłami, a w drugim zostanie wywołany dzięki temu huragan. To przecież tylko lekkie trzepotanie skrzydłami, tak samo jak niepozorny zakup biletów lotniczych do Anglii. Sądziłam, że nasze życie wywróci się do góry nogami, miałam racje.

  Wiele osób nas straszyło, mówili że rodzina wyczuje pieniądz i zacznie nas doić, zaczną nas wykorzystywać, a wiadomości "Pożycz 100 zł to dla Ciebie drobnostka" będą na porządku dziennym.






  Wszyscy się mylili, może to kwestia stereotypów, fakt że jesteśmy w Anglii tylko 3 miesiące nic tutaj nie zmienia, nasi bliscy po prostu tacy nie są.
Cieszę się, że rodzina tak ciepło nas przyjęła. Zamiast rozmów "Ty to teraz na pieniądzach śpisz", słyszeliśmy " Podziwiamy Was, że daliście radę odwiedzić Polskę po tak krótkim czasie i dziękujemy Wam za to" Wiadomo przylot kosztuje, ba sam start w Anglii jest kosztowny, ale potem można się dobrze odbić. My jesteśmy w trakcie odbijania, ale nasz urlop był małym życiowym wyczynem. Dumni jesteśmy, że nam się udało, a to właśnie dzięki najbliższym. To oni dolepiają nam kolejne skrzydła jak zostaną zdeptane, to oni odbiorą telefon o 3 w nocy i wysłuchają co mamy do powiedzenia. Teraz wiem ile z Rafałem dla nich znaczymy.

Czy musieliśmy wyjechać by to dostrzec? Tak! Ponieważ w biegu codziennych czynności zapominamy o najważniejszych wartościach.

  Wiele osób, dalszych znajomych i tych nieznajomych może nam zazdrościć. Polacy już po prostu tacy są, że zamiast być dumnym narodem, wolą zazdrościć drugiemu, bo jemu lepiej się powodzi. My w takich chwilach- gdy sami czegoś zazdrościmy (pozytywnie rzecz jasna) to działamy! Działamy byśmy byli dumni z naszego życia. Działa. Dumni również jesteśmy z naszej rodziny i naszych przyjaciół. Z tymi co w Polsce byliśmy tylko na zdjęciach, tak zostało ale z reszta czujemy, że mamy o wiele lepszy kontakt. Ciągle dzwonią, pytają kiedy wrócimy, jakie mamy plany na przyszłe lata.




  Czego nauczył nas wyjazd za granice?

Na bliskich można liczyć, nawet jeśli mielibyśmy wrócić teraz bez grosza przy duszy. 

Warto podejmować ryzykowne decyzje, być może to one są naszym lepszym startem. 

Zawsze mamy więcej niż jedno wyjście z sytuacji. 

Wiem jak bardzo jesteśmy ważni dla rodziny i przyjaciół.

  Mieliśmy duże obawy przylatując, mogliście o tym przeczytać w poprzednim wpisie. Będąc w Polsce udało nam się wypełnić każdą wolną minutę tak jak zaplanowaliśmy. Moja ochota na kolejny urlop jest ogromna, dlatego z niecierpliwością czekam na Grudzień.


Ps. W Polsce jeździliśmy swoim dawnym samochodem, który został sprzedany bratu.
Nawet nie wiecie jak cieszy jazda takim autem, autem którego sama chciałam się jak najszybciej pozbyć, ale to było nasz pierwszy samochód. Radość Rafała bezcenna. Człowiek docenia jak straci, z własnej czy nie z własnej woli.

You Might Also Like

0 komentarze

Polub nas na Facebook