Życie w UK- praca, samochód, mieszkanie

8/18/2017

  Zapowiada się ciekawie, nowa praca... dla Rafała może nie całkiem nowa- bo nadal fizyczna, no ale dla mnie to drugi świat. Coś jak Wenus i Mars, Anioł i Diabeł. Podobnie jak z mieszkaniem w Anglii, zarzekałam się, że nigdy nie pójdę na produkcje. Praca w domu to coś dla mnie, zaśpię, a po minucie już mam laptopa na kolanach. Rewelacja! Czasy się zmieniły to i ja się zmieniłam, podobno tylko krowa zdania nie zmienia.


  Po 3 dniach od rozmowy kwalifikacyjnej, zadzwonili do nas z samego rana, byśmy na następny dzień zjawili się w pracy. Nie baliśmy się, co ma być to będzie - przecież nas tam nie zjedzą. Fizycznie zmęczyła nas pobudka o 3:50. Do tej pory najwcześniej budzik dzwonił o 5:30, także dla mnie 3:00 to środek nocy. Zdaje sobie sprawę, że wiele ludzi wstaje o tej godzinie do pracy, i szczerze im współczuje, ale jak trzeba, to trzeba.

  Ok. Wstaliśmy... na ratunek poszła kawa + muffinka. Te słodycze są tutaj rewelacyjne, jem jak oszalała choć wydaje mi się, że schudłam. Jeszcze rodzinka pomyśli, że żałujemy sobie na jedzenie. Droga długa na piechotę nas czeka, zdążyliśmy z Rafciem troszkę pogadać o życiu, o przyszłości czy o naszych decyzjach, które nabierają rumieńców- choć nadal czujemy się jak na wakacjach.

  Praca była dość prosta, ja segregowałam limonki, a Rafał mandarynki. Taka praca sezonowa jest dość atrakcyjna, szczególnie dla studentów. Tam np. w okresie świat czy na początku wakacji przyjmują z "miejsca". Minusem takiej pracy jest to, że przychodząc na 6 rano, nie wiesz o której skończysz. Możesz zrobić w ciągu dnia 5 godzin, ale również 15 godzin. Wszystko jest oczywiście uczciwie płatne. My akurat trafiliśmy na dniówkę 8 godzinną.

  Uradowani i oczywiście zmęczeni wróciliśmy do domu, dlaczego uradowani?

  W tym samym dniu, co zadzwonili z owoców, zadzwoniła do Nas również Pani z firmy, która produkuje okna. Docelowo właśnie aplikowaliśmy do "okien", ponieważ to właśnie tam więcej się zarabia, system pracy to tylko 8 godzin dziennie z wolnymi weekendami + zagwarantowanymi 3 urlopami w roku. Jeśli nie wiecie, to wam podpowiemy, że urlop w Anglii np. na Święta Bożego Narodzenia,  graniczy z cudem (szczególnie jeśli chcemy lecieć do Polski)

  Właśnie wczoraj mieliśmy rozmowę i po 30 minutach dostaliśmy telefon z potwierdzeniem zatrudnienia. Cieszymy się jak dzieci, ponieważ na stanowiska w tej firmie czeka się nawet 4 miesiące. Akurat obecnie otwierają kolejną linie i przyjmują nowych pracowników. Już w poniedziałek podpisujemy umowę.

  Skoro firma, która produkuje okna znajduje się 40 minut od miejsca zamieszkania, to czas kupić samochód. Szukaliśmy głównie na głoszeniach facebookowych. Jedno auto Nam się fajne trafiło, ale niestety ktoś nam je sprzątnął spod nosa. Na drugi dzień pojechaliśmy oglądać inny samochód, w podobnej cenie. Niestety gorszego grata chyba w UK nie widzieliśmy.. Mobilność w Anglii jest niezwykle ważna, tutaj miejskie środki transportu nie są tak popularne jak w Polsce. Mówimy sobie OK! Trudno, poczekamy, może to znak by iść w innym kierunku. Tutaj zgadliśmy, wpadliśmy na pomysł, że może warto już poszukać mieszkania.

  Mieszkanie

  W Anglii ciężko jest wynająć mieszkanie, trzeba być w kraju przynajmniej 3 miesiące, trzeba posiadać NIN, konto w banku oraz w miarę możliwości stałe zatrudnienie. Wiedzieliśmy, że z tym będzie najgorszy problem, nie chcieliśmy ponad 3 miesiące mieszkać na pokoju...
Dziś napisałam maila do polskiej agencji mieszkaniowej, szybka odpowiedz zwrotna sprawiła, że udaliśmy się bezpośrednio do placówki.
Na miejscu okazało się, że da się te zasady obejść, akurat za miesiąc jedno z mieszkań w Evesham zostanie zwolnione, pasuje pod nasze wymagania, a agencja jest nam skora je wynająć, ponieważ firma, która chce nas przyjąć cieszy się bardzo dobrą opinią jeśli chodzi o kontrakty.
Ja jeszcze w  sam dzień miałam rozmowę o NIN, kobieta była na tyle miła, że przyjęła również Rafała, pomimo tego że rozmowę miał zaplanowaną na następny dzień.

Szczęściarze!

  Jesteśmy tutaj 1,5 tygodnia, osoby które mieszkają za granicą z pewnością zrozumieją jak ciężko jest znaleźć porządną prace, mieszkanie, załatwić NIN w kilka dni. Jedno jest pewne, ktoś nad nami czuwa i porządnie się nami opiekuje 😉

  Pech jakoś tak uleciał, wszystko się zaczęło układać, chociaż przyznajemy się bez bicia, że bez naszych znajomych, chodzących aniołów stróżów nic by się nie udało. Ah tylko te konto w banku, właśnie tego nam do szczęścia brakuje. Mam nadzieje, że właśnie jutro dopniemy swego i konto zostanie założone.

Ps. pozytywny bieg spraw, dokonał rzeczy wielkiej! Już za 46 dni, będziemy w PL i zobaczymy naszą Holkę <3

Chcesz wiedzieć na bieżąco co się u Nas dzieje? Zapraszamy Cie na INSTAGRAM -> TU
oraz facebook-> TU

Pozdrawiam Natka :)

You Might Also Like

8 komentarze

  1. "Jeśli nie wiecie, to wam podpowiemy, że urlop w Anglii np. na Święta Bożego Narodzenia, graniczy z cudem." - OK, nie mozesz oceniac wszystkiego na podstawie swojej pracy. Nie, w wiekszosci miejsc nie pracujesz w swieta bo jest to Bank Holiday. Malo tego, i u mnie, i u meza miedzy swietami a Nowym Rokiem biura sa zamkniete. Kolejna sprawa - nie, nie wszyscy dostaja tygodniowki. Tylko najprostsze prace maja czasem tygodniowki. Jak mieszkam i pracuje tu 7 lat tak nigdy nie mialam tygodniowki.
    Naprawde, nie kazdy Polak w Anglii pracuje na owocach. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ktoś coś napisał, że pracuje każdy Polak na owocach i dostaje tylko tygodniówki? Proszę wskaż skoro czegoś takiego tutaj użyliśmy.. :) co kraj to obyczaj co Polak to inna opinia. Za 2 banki H nie polecisz do Polski a to właśnie tyle dni w święta jest wolne. Pierwsze słyszę, że między świetami a Nowy Rokiem jest wolne, szczególnie że Anglicy tak bardzo nie obchodzą np Sylwestra. Ale co ja, czy Rafał tam wiemy, napisze do Was za 7 lat i sprawdzę czy nasze zdanie się zmieniło. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Sporo firm jest zamknietych pomiedzy Bozym Narodzeniem a Nowym Rokiem. I ja, i maz, i wszyscy znajomi maja wolne, a raczej musza przymusowo wziac wolne na te 3 dodatkowe dni pomiedzy Swietami a Nowym Rokiem. Chociaz wiadomo, nikt na taki "przymus" narzekac nie moze :) Owszem, sa miejsca, gdzie nie mozna wziac wolnego na swieta, to mi sie przydazylo jak pracowalam na samym poczatku w sklepie jako asystentka.
      Nie chce brzmiec jakbym sie czepiala, bo nie to mam na celu. Po prostu nie lubie jak czesc Polakow mierzy wszystko miara tego co widzi i doswiadczyl i nie bierze pod uwage, ze wiele zalezy od rodzaju pracy. I nie twierdze, ze wy tak teraz robicie, po prostu fajni ludzie sie wydajecie i byloby szkoda jakbyscie poszli w te dziwna strone "polskiej imigracji" ;-)

      Usuń
    3. Troszkę zabrzmiało jak czepianie :) Rozumiemy Cię i twoje zdanie, dlatego właśnie na blogu pod okrągłym zdjęciem jest zapis, że piszemy tylko to co sami doswiadczylismy, a tak tez było z wolnym (bo rozmawialiśmy z ludźmi z innych firm) :) Życzymy powodzenia !

      Usuń
  2. Szczerze życzę Wam powodzenia! Razem z chłopakiem byliśmy pół roku w Holandii - tak jak dla Ciebie - praca fizyczna to była dla mnie zupełna nowość :) ale odpoczęłam za to psychicznie! :D naszym celem było uzbieranie pieniędzy na podróż dookoła Europy i udało się - w przyszłym tygodniu ruszamy! Wszystkiego najlepszego Wam życzę, wytrwałości i wspierajcie się nawzajem bo będą niestety tez te gorsze chwile - sama doświadczyłam. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Super! Wyjęłaś mi to z ust, odpoczynek psychiczny jest również potrzebny, udanej podróży!!

      Usuń
  3. Nie wiedzialam ze sie tam wybieracie. Poczatki moga byc trudne lub nie. Jak by nie bylo, wspomnienia sa cieakwe a zdobyte doswiadczenia bezcenne. Powodzenia i pozdrawiam z Dublina.

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook