Wyjazd do Anglii- pakowanie kartonów.

8/11/2017

  Nie lubię obecnego mieszkania, jest małe obok mieszka mnóstwo gołębi, słabe światło do robienia zdjęć przez posiadanie jednego malutkiego okna, ja pracując w mieszkaniu, w tych czterech ścianach, zaczęłam wariować. Musiałam dziennie wychodzić na kilka godzin, dla Rafała było to niezrozumiałe. Wiecie, on pracował poza domem, nie był w mojej skórze.. aż do czasu

  Rafał jest sentymentalny, najbardziej podobało mu się pierwsze mieszkanie, mnie oczywiście wręcz przeciwnie. Najbardziej lubiłam mieszkanie w bloku, wynajmowane prywatnie. Dwa pokoje, kuchnia, łazienka. Przestronność to była zaleta. Ale mieszkanie droższe od tego ostatniego, tego z jednym oknem. Dlatego właśnie się na nie zdecydowaliśmy, połowa kasy za czynsz w kieszeni- a wesele było tuż, tuż!

  Gdy tylko oświadczyliśmy, że wyjeżdżamy do Anglii, teściowa (mama Rafała), zaproponowała Nam zamieszkanie z nią i z dwójką Rafała braci. Ze względu na zaoszczędzone koszta przed wyjazdem zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę. Na początku byliśmy sceptycznie do tego nastawieni, lubimy ciszę, spokój, wiecie taka swoboda. Ale zdawanie mieszkania na ostatnią chwile przed wyjazdem było by głupotą, tym bardziej że mieliśmy za te rzeczy z mieszkania dostać pieniądze, które w Anglii mają być na przeznaczone na nasz start.

  Pakowanie całego życia w 5 kartonów... makabra! Musieliśmy pół dobytku oddać, sprzedać, wyrzucić na śmieci. Najgorsza sprzeczka była o bieżnie... chciałam sprzedać wcześniej bo i tak leżała, a Rafał nagle oświecony, że chce ćwiczyć. Pominę fakt, że sprzęt nieużywany leżał 6 miesięcy. Małżon rzucił taką cenę za bieżnie na OLX, że pójść nie chciała.. cwaniak. Na szczęście ja się za to zabrałam, pralkę, bieżnie czy lustro z biurkiem sprzedałam w kilka dni. Mieszkanie z dnia na dzień robiło się puste, ja się cieszyłam a Rafał zamartwiał się przyszłością. Kiedy on się zamartwiał, jak przeczesywałam kolejne ciuchy. Milion pytań, czy ja ją jeszcze założę, czy ona się przyda do pracy, czy będę miała tam gdzie wyjść w sukience? Jako kobieta martwiłam się właśnie o takie przyziemne sprawy, on jako mężczyzna zamartwiał się o swoją przyszłą pracę, Z Rafałem nawet na na końcu świata czuje się bezpiecznie, z resztą co widać na zdjęciu wyżej. Człowiek czasami musi zaryzykować by coś osiągnąć, jesteśmy młodzi, bezdzietni, świat czeka z otwartymi drzwiami, trzeba tylko chcieć. Właśnie to sobie myślałam, gdy pakowałam karton za kartonem.

  Przyszedł dzień oddania kluczy. Jak tylko wszystko spakowaliśmy do auta, zaczęłam płakać. Przecież to właśnie w tym małym mieszkaniu szykowałam się do ślub, przecież to w tym mieszkanku mieliśmy błogosławieństwo rodziny na nową drogę życia, co ja zrobiłam.. myśli kłębiły się w mojej głowie. Najlepszym lekiem na takie smutki jest nasz pies. Przyszła Holly i mocno, mocno się przytuliła. Smutek odszedł, nie ma się co przejmować. To tylko mieszkanie, tylko rzecz, rzecz nabyta. Trzeba się z tym pogodzić, poprawić koronę i zapieprzać dalej. Powiedziało się A, teraz czas na B.

  Oddanie mieszkania to było takie uszczypnięcie, że nasze życie za miesiąc się zmieni. Czy tego chcemy, czy nie trzeba zacząć przygotowywać się psychicznie. Rafał z początkiem Lipca wypowiedział w pracy umowę. Ja poinformowałam klientów, że w przyszłym miesiącu zamykam firmę. Wszystko zaczęło się realizować.

  Wy zaczęliście pytać, pisać komentarze, prywatne wiadomości. Każde z Was zauważyło, że otoczenie na naszych zdjęciach się zmieniło. Jesteście dość spostrzegawczym gronem czytelników. Ciężko było mi nic wam nie napisać, ciagle coś musiałam wymyślać, kręcić. Ale coś mogło nam nie wyjść, nie lubię rzucać słów na wiatr. Woleliśmy z Rafałem napisać wam o wszystkim już na miejscu.

Najcięższe było pożegnanie, byłam w szoku, że własnie taki, a nie inny mechanizm obronny we mnie się pojawił... ale o tym w następnym poście ;)


Jutro mamy pierwszą rozmowę o prace, trzymajcie za Nas kciuki!

You Might Also Like

4 komentarze

  1. A ja czegoś nie rozumiem, więc wybacz pytanie. Na instastory wielokrotnie mówilaś, że pracujesz zdalnie, możesz pracować z każdego miejsca na świecie i to jest super, bo nie obowiązują cię miesca, daty, godziny - siadasz i pracuesz, gdzie chcesz. Dlaczego nie pracujesz tam, gdzie pracowałaś z Anglii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dość logiczne, mam polskich klientów, którzy płacą w złotówkach, a w Anglii są funty ;) mogę owszem pracować z każdego miejsca na świecie ale tutaj chodzi o np wakacje, a nie życie na stałe ;)

      Usuń
  2. Jak czytam ten post to az mi sie kreci lezka w oku... Ze za nie caly miesiac my bedziemy przezywac to samo �� Tyle, ze mieszkanie zostawiamy sobie i bedziemy przesylac co miesiac za nie pieniazki bo szkoda zeby przepadlo... No i nasz piesio tez idzie do tesciowej na 2-3miesiace, az znajdziemy swoje M gdzie bedzie mogl byc z nami nasz Jasper bo niektorzy niestety nie zgadzaja sie na zwierzeta... Nawet na kroliki �� Powodzenia Wam zycze ��

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook