Przygotowania do wyjazdu

8/09/2017

  Jak wiadomo przygotowania do wyjazdu bywają skomplikowane, a co dopiero takie wyjazdy za granice na stałe. Pisze stałe, ponieważ nie wiem ile dane będzie Nam tutaj zostać, może 5 lat, może 10... potem to już prawie jak "stałe".



  Po podjęciu decyzji ustalaliśmy termin wylotu, najlepszą możliwą opcja był początek sierpnia. Dlaczego? Z prostych przyczyn, w Czerwcu było za wcześnie, a w Lipcu firma w której Rafał planuje się zatrudnić, ma urlopy dla wszystkich pracowników. Także lecieć do Anglii i czekać aż wznowią produkcje- bez sensu.

  Nie samym przygotowaniem człowiek żył, tutaj najtrudniejsze było przedstawienie pomysłu najbliższej rodzinie. Wbrew pozorom dość łagodnie zareagowali, być może dlatego, że w sam wyjazd nie wierzyli, przecież my tak bardzo lubimy zmieniać zdanie, żyć chwilą. Z resztą tak jak wspomnieliśmy w ostatnim wpisie, Natalia była anty na wszelkie wyjazdy.

  Nic na łapu, capu. Musieliśmy kilkakrotnie obliczyć, czy ten wyjazd się opłaca, oboje nie narzekaliśmy na małe zarobki jak na tak młodych ludzi, ale wiecie... apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wynik był tylko jeden, lecimy! Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak się cieszymy, że nie kupiliśmy tego domu 4 miesiące temu. Dom to ogromne uwiązanie, cierpliwość, koszta, a do tego spłata kredytu hipotecznego- takie tam małe kajdanki na 35 lat. Tutaj nasuwa nam się jedno zdanie "Thank's God".

  Sięgam pamięcią do tych pierwszych chwil, ogólnie całe przygotowania były pozytywne, pierwsze kłopoty pojawiły się przy znalezieniu lokatora na nasze mieszkanie. Myśleliśmy, że pójdzie gładko, nasz czynsz wynosił mniej niż 500 zł, ale osoba która chciała się wprowadzić, musiała nam zapłacić "odstępne" za całe wyposażenie, jakie zostawialiśmy w mieszkaniu.

  Chyba nie muszę pisać, że ludzie najpierw mówili, że biorą a potem nie odbierali telefonu. Wkurzyliśmy się i koniec końców z udostępnień facebookowych, przestawiliśmy się na platformę Olx. W jedną noc, ogłoszenie zyskało około 10 tysięcy wyświetleń (Mieszkania w Mysłowicach są bardzo drogie i jest ich bardzo mało). Ludzie "pchali" się drzwiami i oknami (choć to za dużo powiedziane, bo mieliśmy tylko jedno okno :D). Wybraliśmy na te lokum przesympatyczną młodą dziewczynę. Ale po wszelkich perypetiach, to właśnie z tym zdaniem mieszkania mieliśmy największy problem.

  Jak juz tylko podpisaliśmy umowę to zaczęliśmy ogarniać mieszkanie i kupiliśmy bilety do Anglii w jedną stronę. Naszym kolejnym etapem, było zamieszkanie z mamą Rafała, ale o tym jak się mieszka z teściową, dlaczego z nią zamieszkaliśmy i jak przebiegło pakowanie całego dobytku z mieszkania w kilka kartów, dowiecie się w następnym wpisie.



Pozdrawiamy N i R :)

You Might Also Like

0 komentarze

Polub nas na Facebook