Nasze życie w...

8/08/2017

Nie mamy pojęcia jak zacząć, jak wam to oświadczyć. Boimy się tej opinii publicznej, a co jeśli zaczniecie nas hejtować? W sumie nie powinniśmy się tym przejmować, w końcu to nasze życie ale... jest taka doza niepewności i cień strachu. Ale damy radę, musimy ją dać, w końcu walka toczy się o nasze życie.

Mały misz masz się wtrąci, ale jeśli zerkniesz na nową podkategorie na blogu, od razu zorientujesz się o co chodzi. Ale by wszystko miało ład i skład, opowiemy ci naszą historie sprzed podjęcia tej ważnej decyzji. PRZED 10.05.2017 rokiem Natalia: jestem anty, jestem anty na wszystko co wiąże się z wyjazdem poza kraj za pieniądzem, jestem bardzo mocno związana z najmłodsza siostrą i to właśnie z jej powodu nie wyobrażam sobie pracować dalej niż 100 km od jej zamieszkania. Tu nam dobrze, mam dobrą pracę, lubię to co robię, a na etat nigdy nie wrócę. Rafał: z obecną pracą jestem mocno związany, mimo wzlotów i upadków to właśnie ta atmosfera często trzymała mnie w jednym zakładzie 6 lat. Jednak mimo to, nie mam nic przeciwko wyjazdom za granice, tym bardziej za lepszym życiem. Dobrze wiecie, że 6.05 wyleciałam do Anglii w odwiedziny do znajomych, niestety bez Rafała, ponieważ miał mocną kontuzje spowodowaną dyskopatią. Lot samolotem okazał się niemożliwy. Oba bilety były już zakupione, dlatego szkoda byłoby gdybym i ja została w domu. Decyzja zapadła, a ja wybrałam się na krótki urlop do Anglii. Ogólne wrażenie to "było super" Anglia bardzo mi się spodobała, ludzie tacy spokojni, nie wlepiają swojego wzorku w telefon tylko od czasu do czasu miło się uśmiechną do Ciebie na ulicy, czy ładnie przeproszą bo szturchnęli Cię w kolejce do kasy. W Polsce niestety jeszcze by się opierdziel dostało za krzywe spojrzenie. Czas tam po prostu leci inaczej. Trzeciego dnia w głowie pojawiła się myśli, a może tutaj zostać? A może tutaj jest lepiej, a może warto zaryzykować, być może życie w Anglii jest lepsze. Myśli mnóstwo kłębiło się w głowie, mnie tej anty, tej nigdy, nigdy! Teraz wiem, że młody Bieber miał racje... nigdy nie mów nigdy. Po udanym urlopie wróciłam do domu, Rafał już wcześniej słyszał co w mojej głowie się zaroiło, wbrew pozorom, musiałam go aż dwa dni "namawiać" na wyjazd... znajomi są w szoku, ta Natalia.. ale że jak.. ona namawiała Rafała? To niemożliwe. A jednak. Rafał namówiony, teraz czas realizować plan. Kiedy oddać mieszkanie, co zrobić z meblami, komu sprzedać samochód, gdzie w Anglii pracować i gdzie mieszkać. Cieszyłam się na zmiany, bardzo się cieszyłam. Natomiast Rafał się stresował, jako mężczyzna i głowa rodziny wie, że na jego barkach zawsze jest większe obciążenie, większa odpowiedzialność. O dziwo, całe przygotowania szły nam gładko, zbyt gładko dlatego wiedziałam, że coś w końcu nam na drodze stanie.. byłam zbyt optymistycznie do wszystkiego nastawiona... aż do czasu..... cdn. 

Nasz nowy wątek "Życie w Anglii" będzie zawierał opowieści sprzed wyjazdu, jak i w trakcie życie za granicą. By posty zawierały wszystko co chcemy wam przekazać, muszą zostać podzielone. Mamy nadzieje, że czekacie na kolejne 😉

Jeśli również mieszkasz za granicą zostaw komentarz, z chęcią dowiemy się w jakich miastach mieszkają Nasi rodacy :)


Pozdrawiamy N i R ;)

You Might Also Like

23 komentarze

  1. Ale Fajnie! Ja mieszkam w Edynburgu w Szkocji i tutaj właśnie jest mój dom i miejsce na ziemii. Regularnie wracam do Sosnowca w odwiedziny i lubię ten czas, Nie mniej jednak za nic nie wróciła bym do Polski, Nie odnalazlabym się tam. Może to dlatego że wyjechałam jako mała dziewczynka,tutaj skonczylam szkołę, studia, zaczęłam pracę w zawodzie.. Ale to też chodzi wlasnie o mentalność która panuje w Polsce, o to że dziwi fakt jak zdarzy się że np ekspedientka w sklepie jest miła.. tutaj też poznałam moja miłość, przyszłego męża. Polaka ale z pomorza czyli drugiej części Polski którego może nie poznalabym jeżeli oboje dalej mieszkalibysmy w Polsce. Życzę wam powodzenia i dużo szczęścia, Nie mogę się doczekać wpisów o waszych wrażeniach. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobacz, w Pl mieszkałas może 5 km od nas, pozdrawiamy Cię ciepło :)

      Usuń
  2. Powodzenia kochani!!!!!
    Ja sama jestem Białorusinką i wyemigrowałam z mamą do Polski. Miałam lat 17 przyjechałam w sierpniu, a na studia poszłam w październiku. Nie miałam tu nikogo oprócz mamy...język znałam na tyle by móc się przedstawić, powiedzieć jaki jest dzień i skąd pochodzę. Tak było w 2008...
    Teraz jest 2017 r. Mam za sobą studia licencjackie i magisterskie na kierunku Filologia Polska Język Polski Komunikacja Medialna. Pracuję. Od 5 lat jestem w związku z chłopakiem (polakiem), którego bardzo kocham. Mam znajomych i koleżanki, które zawsze są przy mnie co by się nie działo. Mija zaraz 10 lat mojej emigracji, a czuje się już tu jak w domu...natomiast jadąc na Białoruś - nieco obco, inaczej!
    Kiedyś nigdy bym nie pomyślałam, że tak moje życie się ułoży! A jednak stało się tak, jak się stało! Nie żałuje, chociaż na początku było ciężko. Najważniejsze się nie poddawać, macie siebie, a to jest najważniejsze!
    Powodzenia! Trzymam kciuki;)
    Pozdrawiam
    Marina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj kochana, dzięki za komentarz! Mam nadzieje, że i nam się uda tak jak tobie, pozdrawiamy!

      Usuń
  3. Domyślałam się co do wyprowadzki do Anglii,widząc, ze Natalia szukała blogów o tej tematyce. Mam nadzieję, że wszystko Wam się dobrze poukłada. Trzymam za Was kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mieszkamy z narzeczonym w Wiedniu ��
    To prawda,zawsze jest jakaś niepewność..Ale Kiedy jak nie teraz? W życiu trzeba wszystkiego spróbować ��
    Życzę Wam wszystkiego co najlepsze! ��
    Powodzenia!��

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój mąż 1,5 roku temu wyjechał do Niemiec, dokładnie na Bawarie ☺ ja w tym czasie kończyłam studia licencjackie i w lipcu tego roku również wyjechałam. Mieszka tu również kuzyn i siostra mojego męża wraz ze swoją rodziną.

    Zapewne nie raz będzie nam ciężko zdala od rodziców i rodzeństwa,ale wiem że tutaj mamy lepszy start ☺
    Odwiedzamy Polskę średnio co miesiąc bo dzieli nas aż i zaledwie, nieco ponad 700km czyli prawie tyle co z Katowic nad Bałtyk ☺

    Nigdy nie myślałam że wyjadę za granice,ale jak widać życie pisze różne scenariusze .. albo my sami ��

    Życzę Wam powodzenia ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mogę zapytać, w Niemczech panuje ogromne multi? Szczerze mówiąc, mamy z mężem o tym kraju złe zdanie, wykreowane przez media. Jak to jest kochana od środka? Pozdrawiamy :)

      Usuń
    2. Patrząc na ogół Niemiec, to kultur jest mnóstwo, praktycznie każda.Jednak to co się słyszy w mediach dotyczy głównie północy Niemiec..
      Każdy kogo spotkamy tutaj gdzie mieszkamy, podkreśla,że nie należy utożsamiać Bawarii z ogółem Niemiec. To trochę jak ze Śląskiem w Polsce.
      W naszej okolicy, narodowości jest mnóstwo, jednak mam wrażenie, że jeszcze jakoś to funkcjonuje pod względem bezpieczeństwa, czystości itp.

      Usuń
    3. Również mieszkam na Bawarii od prawie roku z mężem i jestem mega pozytywnie zaskoczona, ludzie są życzliwi wbrew pozorom . Na swojej drodze spotykamy samych sympatycznych Niemców. Bawarczycy to na prawdę fajni ludzie :)

      Usuń
    4. Zgadzam się,ludzie są życzliwi. Nie spotkałam się z żadną dyskryminacją tylko dlatego że jesteśmy Polakami :) ogólnie życie tutaj wyglada trochę inaczej,sama przyroda i otoczenia sprawia że czuje się jak na wakacjach ☺

      Usuń
  6. Witajcie :-) serdecznie gratuluje ja tuż po maturze namawiałam swojego chlopaka na wyjazd za granice (niestety zawsze słyszałam ze jest strasznym patriotą i nie zamierza się nigdzie wybierać bo tu jest jego kraj) po upływie pewnego czasu (około 3 lat ) powiedział mi ze w naszym polskim kraju niczego oprócz bólu kręgosłupa się się nie dorobi bez kredytu. Także gratuluje Natalio takiej decyzji, oraz przełamania się i dopuszczenia do siebie możliwości mieszkania za granicą. Razem dacie sobie radę ... :-) Czekam na dalsze posty w tym temacie. Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Ci za miłe słowa, życzymy również powodzenia, buziaki. :)

      Usuń
  7. Gratuluje odwagi i trzymam mocno kciuki, żeby wszystko się powiodło:)
    Ja sama wyleciałam do Irlandii 3 lata temu .. Na chwile i tak zostałam. To właśnie tutaj znalazłam dom i mężczyznę mojego życia. Mam nadzieje, ze Anglia będzie dla Was miła i przyjemna! Pos cię co tam u Was na bieżąco!! ����

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zawsze chciałam mieszkać za granicą, byłam zdania, że Polska jest be. Mój już teraz narzeczony wyjechał do Anglii prawie 3 lata temu, bo tu mieszkają jego bracia, a ja w tym roku po skończeniu szkoły przyjechałam do niego. Nie było łatwo, choć zawsze chciałam wyjechać, bo Anglia również mi się podoba, to rozłąka z rodziną jest ciężka, tymbardziej, że też mam małą siostrzyczkę. Wiem, że początek na pewno tu będziemy mieli lepszy, narazie szukam pracy, a w następnym roku chciałabym iść tu na studia, ale narzeczonemu nie podoba się multi-kulti, które tu panuje i na pewno za jakiś czas będzie chciał wracać do Polski. Coz, zobaczymy co czas przyniesie :)
    A mieszkamy w okolicach Birmingham.
    Dlatego tez bardzo podoba mi się nowy temat na waszym blogu i czekam na kolejne wpisy :) pozdrowionka dla was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety słyszeliśmy, że w tym mieście panuje ogromne multi-kulti, my jesteśmy jakieś 2 h od Birmingham ;)
      Pozdrawiamy, życzymy cierpliwości !

      Usuń
  9. Kochani, ja zaryzykowałam z narzeczonym w grudniu 2016 r. Wyjazd to był temat szybki, w ciągu 3 tygodni całe nasze życie przewróciło się do góry nogami. Cel? Glasgow. Teraz po prawie 9 miesiącach na obczyźnie nie żałuję, pierwsze kilka miesięcy mieliśmy tylko pokój - każdy ma jakiś start, od czerwca mamy własne mieszkanie, mamy pracę blisko domu, mamy siebie i zyjemy naprawdę lzej niż w Polsce. Może i pracujemy w fabrykach, ale w regularnych godzinach, każdy weekend jest nasz, wolny i spędzony razem. Po za deszczowa, szkocka pogoda jest naprawde super :)
    Pozdrawiam i życzę samych sukcesów!
    Zapraszam na kawę do pięknego East Kilbride !!! ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo za komentarz, trzymamy kciuki, bycie razem w obcym kraju- to jest niezwykle wsparcie!

      Usuń
  10. Ja z moim narzeczonym (wtedy jeszcze chłopakiem) wyjechaliśmy do Anglii chwilę po skończeniu średniej szkoły w 2013 roku, pierwszy rok dla mnie to była męczarnia, naprawdę nie wiem jak On że mną wtedy wytrzymał, każda rozmowa z rodziną na Skype kończyła się płaczem.. Strasznie chciałam wracać do Polski,i w końcu się ugiął, po roku wróciliśmy z zamiarem studiów, jednak zaoczne studia i praca w tygodniu nas przerosły.. Naprawdę nie wiem jak ludzie to godzą �� szanuje �� i tak oto po roku studiów wróciliśmy z powrotem do Anglii, do tego samego miasta Huddersfield, niedaleko Manchesteru �� myślę że chyba musiałam do tego dojrzeć, oczywiście każdy powrót z urlopu z Polski kończy się wiadomo jak, ale mimo wszystko w końcu się tutaj odnalazłam, jedno wiem, nie dałabym rady bez mojego Karola �� za dwa lata mamy zaplanowany ślub i wesele a później no cóż, zobaczymy co przyszłość przyniesie, chciałabym wrócić do Polski (chyba) �� Powodzenia kochani, wspierajcie się, informujcie jak wam idzie, napewno RAZEM dacie radę!!! ������

    OdpowiedzUsuń
  11. Na początek chciałabym Wam powiedzieć, że trzymam za Was mocno kciuki :) wiem, że na początku nie jest łatwo na obczyźnie, ale najważniejsze, że macie siebie :) sama mieszkam w Szkocji 3 lata, nawet nie wiem kiedy to zleciało.. ale jesteśmy z (już) narzeczonym tu bardzo szczęśliwi, mamy dobrą pracę, super znajomych z różnych części świata i nawet przymierzamy się do kupna domu :) także z całego serducha życze Wam, żebyście byli tak samo szczęśliwi i zadowoleni z życia tu jak my :) ps. Ponawiam zaproszenie na kawę do deszczowej Szkocji :P jesteśmy chyba w tym samym wieku, plus mam wrażenie, że jesteśmy podobne do siebie jak Cię slucham na insta to czuje w Tobie bratnią duszę :) sluże także pomocą i dobrą radą :) przesyłam ogrom buziaków i trzymam kciuki za Was :)

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook