Małżeństwo to nauka cierpliwości.

6/17/2017

  O, bo zaraz padną oskarżenia, młodziaki co wy wiecie o życiu! No coś wiemy, a przynajmniej się uczymy. Od dziś, a raczej od kilku tygodni zdajemy sobie sprawę jakie cechy charakteru musimy posiadać, by w naszym małżeństwie zapanował chwilowy ład i skład. Ostatnio ćwiczymy naszą cierpliwość, słabo idzie ale od czegoś trzeba zacząć, prawda?



  Szukając i składając materiały na temat cierpliwości, przypomniał mi się piękny fragment z Biblii. Nie znam osoby, która by go nie znała ale dla pewności przytoczę: 

   Tak jak wcześniej wspomniałam, każdy z nas zna ten fragment, ale nie każdy dokładnie zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Przez 6 lat trwania związku, raczej budowaliśmy zaufanie, szacunek, a tu wyskoczyła nam cierpliwość z szafy... a raczej jej brak. Potrafiły nas rozzłościć głupie, wzajemne żartobliwe dogryzki, które zawsze w jakiś sposób były w naszym życiu, ale od pewnego czasu zaczęły nas one drażnić. Takie koło się zataczało, człowiek tracił cierpliwość i BUCH - mężu człekopodobny nie podchodź bo zieje ogniem. 



Potworna żona!

  Zła żona nie chciała być tą gorszą, dlatego odpysknęła mężowi raz, drugi, trzeci, ale nie o odwet tutaj chodziło. Miłość nie unosi się pychą, nie pamięta złego.. ja pamiętałam. Ja unosiłam się pychą i gniewem choć nie powinnam. Tu już nawet nie chodzi o moją wiarę i o cytaty z Biblii, ale na jednej z grup o małżeństwach nauczyłam się, że odwety, stawianie spraw na ostrzu noża, nie daje pozytywnych efektów, jest gorzej, o zgrozo jest gorzej! Przecież mój Pan nie może pokazać, że jest "gorszy od baby", tak jak wspomniałam wcześniej, kołowrotek się zapędza niczym ten w klatce chomika. W kółko przez ponad tydzień było to samo. 

Facebook jednak się przydaje..

  Tak, facebook się przydał. Zagłębiałam się w problemy kobiet z pewnej grupy na temat małżeństw, czytałam co doświadczeni ludzie radzą takiej parze. Kiedyś myślałam, że łagodzenie sprawy, ciągłe przytakiwanie, czy zrozumienie drugiej osoby to hmm takie poniżanie się.. że to takie zachowanie na zasadzie "uciszam się, by mieć spokój". Nie sądziłam, że liczenie do pięciu, przed każdym wypowiedzianym zdaniem w gniewie ma sens. Człowiek w ciągu tych milisekund się uspokaja do tego stopnia, że wie iż, słowa które chciał wypowiedzieć wcześniej, nie mają najmniejszego sensu- przynajmniej ja tak mam. Dzięki liczbom, zdecydowanie wiem kiedy zamknąć przysłowiową gębę i kiedy przytulić męża. Myślę, że najstarsze małżeństwa mają z cierpliwością problem, dlatego nie wymagam od siebie pełnego profesjonalizmu w tej sprawie. Wszystkiego się uczę, nabieram wprawy, mam nadzieję że jestem w miarę dobrą żoną- bo do idealnej to mi brakuje, jak stąd na księżyc.



Rafał:

  Cierpliwość, to słowo, każdy z nas zna, ale nie każdy potrafi wprowadzić jego znaczenie w życie.Wielokrotnie potrzebowałem "jej" w różnych sytuacjach. W szkole na nudnej lekcji, podczas gry np: w monopoly :D , podczas kłótni z rodzeństwem lub rodzicami, czy podczas korków na drodze. Jednak okazało się, że najwięcej cierpliwości, potrzeba w związku. Uwierzcie, czasem trzeba się wykazać nadludzkim spokojem, by z hukiem nie zamknąć za sobą drzwi. Chyba nikt nie potrafi wyprowadzić mnie z równowagi, tak jak moja żona. Chociaż paradoksalnie, nie ma drugiej takiej osoby, która potrafiłaby mnie równie dobrze uspokoić ;) Kiedyś pisałem "TUTAJ" o cechach, które powinny się znajdować w udanym związku. Było ich pięć, ale teraz myślę że powinienem dopisać do nich jeszcze cierpliwość i to jako jedną z najważniejszych cech. Dlaczego ona jest dla mnie taka ważna? Kiedyś usłyszałem bardzo mądre przysłowie greckie, które brzmi tak "Cierpliwość jest kluczem do szczęścia". Wtedy jeszcze nie do końca wiedziałem, co ono dokładnie może wnieść w moje życie. Gdy związałem się z Natalią, zrozumiałem sens tych słów. Niestety czasami nie jest łatwo mi ją zachować, ponieważ mam swoje granice, które cały czas próbuje poszerzać. Jednak czasami mam wrażenie, że te granice się kurczą i byle błahostka potrafi wyprowadzenia mnie z równowagi. Walczę z tym, ponieważ wiem, że czasami mój spokój może przynieść wiele dobrego dla naszego małżeństwa.


  Z ogromną chęcią przeczytamy, co małżeństwa z dłuższym stażem sądzą o cierpliwości, być może macie jakieś inne cechy, nad którymi trzeba solidnie popracować?

 
  Za każdy komentarz serdecznie dziękujemy, staramy się na każdy odpowiedzieć i się odwdzięczyć, ale komentarze typu "Jak u was fajnie, zapraszam do mnie (link)" lądują w spamie, dlatego nie jest warta twoja chwila, zaoszczędź ją na inny spamerski blog.

Pozdrawiamy N i R :)






You Might Also Like

2 komentarze

  1. JA przede wszystkim zawsze zastanawiam się, jak bym się czuła, gdyby sytuacja była odwrotna - czy po ciężkim dniu w pracy chciałabym słuchać wyrzutów o porozrzucane skarpetki? Czy we wspólny dzień wolny chciałabym, aby zaszył się z telefonem i gadał ze znajomymi? etc - i to zawsze pomaga ;)
    I to nie odnosi się tylko do małżeństwa - traktujmy innych, jak sami chcielibyśmy być traktowani ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Natalia a moze zrobicie post o waszej pracy? Czym sie zajmujecie, itd... ;)

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook