23.06 Dzień Ojca (Dzień Taty) - znienawidzony dzień.

6/23/2017

   Moje relacje z Ojcem niebyły i nie są usłane różami, ten dzień to dla mnie przekleństwo. Złapałam się na hipokryzji. Człowiek jest prosto złożony, sam czegoś nie rozumie, póki nie wejdzie w buty drugiej osoby. Złapałam się na tym, dlatego hipokryzje wyrzuciłam z głowy.


  Nadszedł Dzień Mamy, nie rozumiałam kompletnie o co chodzi tym ludziom, czemu tak hejtują dodawanie zdjęć mam, podziękowania na forum publicznym- przecież mamy są takie wspaniałe. Przecież im się należy, co nie? Wyszłam z założenia, że jak nie mają ochoty tego oglądać, to niech zamkną oczy..., aż do dziś. Ledwo sama otworzyłam ślepia, a instagram i facebook zalał mnie zdjęciami i rozczulającymi tekstami na temat "TATY". Ok- pomyślałam, to i tak dobry dzień, bo przyjeżdża do mnie moja siostra, będzie pięknie pomimo wszystkiego. Przy kawie znów zasiadłam do social mediów. Kolejne wasze piękne zdjęcia z tatami, mowie sobie o nie, mam dość chyba dziś się wyłączę... ileż można o tym trąbić, no jest sobie ten dzień ojca, to co mamy im ołtarze składać i po piętach całować, za co? Ja się pytam za co... Tutaj był właśnie ten przełomowy moment hipokryzji z Dnia Matki. Przecież to, że mój "tata" nie jest idealny, choć nawet nie jest dobrym ojcem, to czy wasi muszą być tacy sami, wasi po prostu zasługują na wyróżnienie, mój nie.

Złe wspomnienia...

  Czasem wam tak po ludzku zazdroszczę, was tata kocha, was tata do ołtarza odprowadza (jako mała dziewczynka miałam taki obrazek w głowie), wasz tata dzwoni i pyta czy w mieszkaniu trzeba coś naprawić, czy z kranu już nie cieknie, a mój nawet na ślub nie chciał przyjść. Chwalicie się, że nauczył was jeździć na rowerze, mnie też nauczył ale jakoś nie są to wspomnienia warte przechowywania w głowie, ponieważ te wspomnienia są przesiąknięte alkoholem.

  Kilka słów z prywatnego, strzeżonego życia rodziny...

  Tak moi drodzy, mój ojciec miał/ma problem z alkoholem. Mama po osiemnastu latach starań, walki nie dała rady wygrać z nałogiem, dlatego wniosła pozew o rozwód. Jak miałam 16 lat to wyprowadziłyśmy się w trójkę od Ojca, od tamtej pory każda z nas oddycha rodzinnym, pełny, ciepła powietrzem. To była mojej mamy najlepsza decyzja w życiu, najbardziej ciesze się z szczęścia Mai. Ona może cieszyć się beztroskim dziecięcym czasem, pod opatrznością mamy i jej wspaniałego, wyrozumiałego narzeczonego, który pełni bardzo ważną funkcje w naszym życiu.

Dzień Ojca...

  Wiecie czego tak bardzo, bardzo nie lubię w tym dniu? Reklamy Firmy Oreo, którą możecie zobaczyć niżej na filmie. Zawsze jak ją widzę, to nienawidzę świata, łzy lecą mi ciurkiem ale wiem, że tak jak jest teraz jest dobrze i niech tak zostanie na zawsze.



Podsumowanie...


  Moi drodzy, proszę oszczędzić komentarzy, że wpuszczam was z butami w moje życie. Wręcz przeciwnie, z mamą analizowałam co możemy wam przekazać. Zwróćcie uwagę, że "strzeżone życie" ma zaledwie siedem zdań, z osiemnastu lat życia. Stwierdziłam, że warto podzielić się z wami moimi przemyśleniami, moimi uczuciami, może właśnie ktoś z podobnymi problemami spojrzy łaskawie na te dzisiejsze zdjęcia i radosne teksty o byciu tatą. Z tej strony chciałabym pozdrowić serdecznie wszystkich tatusiów (dawno nie używałam tego słowa), którzy zasługują na miano "Dobry tata" Przytulcie ich mocno i puśćcie im piosenkę:




Pozdrawiam was gorąco, Natalia!







You Might Also Like

4 komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale Cie rozumiem.. mialam podobna sytuacje. Na szczescie moja Mama również podjela wlasciwa decyzje i odeszła od ojca.. zostalysmy same Mama ja i 2 siostry. Bylo ciężko jednak lepiej bez niego... bez awantur bez zapachu alkoholu.. pomimo tego ze minelo wiele lat dalej sciska w żołądku. Nawet nie wie jak ja wygladam, wielokrotnie przechodziłam ulica obok niego. W sumie nawet i dobrze ze nie wie jak wygladam.. Mam 23 lata ale nadal jest ciezko bo dookola jest tyle szczesliwych rodzin a ja tego nie mialam i nigdy miec nie bede.. pozdrawiam goraco !

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuje się jakbym czytała o sobie... Mamy jednak to szczęście, że są z nami nasze Anioły - Mamy. Czasami myślę, że powinnam być mądrzejsza, ale jak wyciągnąć rękę do kogoś kto na ulicy udaje, że Cie nie zna... jest współtwórcą i odgradza sie od tego kogo stworzył. Nie lubię tej nienawiści w sobie i próbuje z nią walczyć. Każdego dnia. Trzymajcie się bardzo ciepło. Życie i tak jest wspaniałe. A do ołtarza zaprowadzi mnie Dziadek :)

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook