Nieprofesjonalny DJ - wydarzenia odbyły się na naszym weselu.

5/30/2017

 Wierzcie bądź nie, ale nie dało się inaczej nazwać tego tekstu.. "Biała wpadka" to nic w porównaniu do tej sytuacji. Dzień wesela, dzień ślubu- wyobrażeń masa, choć w najgorszych swoich weselnych snach nie przypuszczałam, że DJ Krzysztof okaże się naszą weselną piętą Achillesa.


Dwa tygodnie- tydzień przed ślubem

  Na zdjęciu widać nasze piękne uśmiechy, w końcu to pierwsze godziny, ba nawet minuty małżeńskiego życia, jak każdy wie małżeńskie życie jest 100% lepsze niżeli wesele- a przynajmniej Nasze. Pan Krzysztof już w wcześniejszych wpisach był opisany jako ten, który przyczynił się do zmiany naszej sali weselnej. Tego akurat nie mamy mu za złe, ponieważ wyszło Nam to na dobre. Szukając osoby, która zabawi Naszych gości kierowaliśmy się opinią znajomych. Tego Pana poleciła mi moja stara koleżanka, zachwycała się Nim jak Bogiem.. to sobie myślimy "oki napiszemy do niego". W pierwszych kontaktach był niezwykle miłym i kulturalnym mężczyzną. Pierwsze objawy, że jest z nim chyba coś nie tak, dotarły do Nas 2 tygodnie przed weselem. Pan Krzysztof nie miał czasu się z Nami spotkać, tydzień przed naszym ślubem miał pod rząd do wykonania aż 4 wesela!!! To ogromna ilość..  siedzenie na sali weselnej 4 dni pod rząd wykończy nawet mistrza! Myśleliśmy z Rafałem co teraz, jak sobie poradzi u Nas... niestety nie zareagowaliśmy, być może sparaliżował nas fakt, że za 5-6 dni bierzemy ślub i nikogo nie znajdziemy na jego miejsce. Do rzeczy- tydzień przed dniem sądu, spotkaliśmy się z usługodawcą. Wiecie o czym nam opowiadał? O tym, jak mu się w życiu nie układa, o tym że po wielu latach małżeństwo to rutyna.. Chyba dopiero teraz jak wam to pisze dociera do mnie, że to totalny brak profesjonalizmu.. Kto opowiada narzeczonym, którzy mają się za tydzień pobrać, że małżeństwo jest do dupy?!

  Dzień przed ślubem

  Dzień przed ślubem dostałam wiadomości, które wam poniżej wkleję. Rafał nie był zadowolony z tych treści, ale ja uspokoiłam sytuację. W końcu w najbliższych dniach braliśmy ślub, nie chciałam dokładać sobie kolejnych zmartwień. Szybko i zgrabnie ucięłam te rozmowę. Dodam, że mniej więcej w tym czasie dowiedziałam się, że przed naszym weselem miał jeszcze jedno tj. 23.09, zakończył imprezę o 3 rano, prosto z niej jechał do domu, przespać się na kilka godzinek, a następnie na naszą sale rozłożyć sprzęt... Fotograf i Kamerzysta od razu po przyjechaniu do Euphorii zauważyli gburowate zachowanie DJ.



Dzień wesela tj. 24.09.2016 

  Wszystko zapowiadało się pięknie, nerwy stresior wiadomo. Po pięknej ceremonii już z mężem pojechaliśmy na salę weselną. Początek imprezy był przyjemny, my ogólnie dość późno zauważyliśmy, że DJ sobie "bimba". Głownie zajmował się dziećmi, choć wcale go o to nie prosiliśmy, no ale ok chciał dobrze.. Tylko szkoda, że to "dobrze" trwało nawet 1,5 godziny! Zamiast zjeść i zacząć się bawić z dzieciakami, to Pan Krzysztof zjadł, odpoczywał, a jak goście zaczęli się nudzić to zabawiał dzieci. Owy Dj już od początku swojej pracy zaznaczył, że jest baardzo zmęczony, chory i nie wie jak da radę tutaj całą noc zabawiać moich gości. Nam chyba świadek zwrócił uwagę, że Pan Krzysztof nie wysłuchuje jego próśb.. rodzina zaczęła się mocno upijać, jedyna atrakcja do godziny 19:00 to był niestety alkohol. Gdy Rafała chrzestny poszedł po raz drugi zwrócić uwagę, został obgadany i zwyzywany do reszty usługodawców i pracowników sali. Muszę się Wam przyznać, że wtedy własnie się popłakałam, pękłam.. Jednak chciałam być twarda, nie chciałabym by ktokolwiek zobaczył moje łzy.. poszłam do Pana Krzysztofa i kazałam zacząć grać.. tak musiałam kazać.. co przyszło mi bardzo ciężko.. po jakiejś godzince poprosiłam by została ogłoszona fotobudka.. mnie Pan Krzysztof posłuchał.. niestety tylko mnie. Gdy świadek czy mój mąż prosili o to samo wypowiedział tylko by perfidnie nie zmieniać jego programu grania.. czaicie? On miał tylko powiedzieć przez mikrofon, że fotobudka jest gotowa. O pomyłce imienia Rafała możecie przeczytać w wiadomościach, o jego chamskim zachowaniu można napisać książkę. Te wszystkie standardowe przyśpiewki, wierszyki były wypowiadane jak wiersz na pamięć.. bez żadnego wyrazu, bez gestykulacji.. jak wiersz w podstawówce, który nawet oceny 3 nie zgarnął. Gdy zbliżał się czas oczepin oznajmiłam już z niemiłą miną, że ma zredukować zabawy do minimum, oświadczyłam że goście się nudzą i ma zacząć bez przerwy grać, nawet jak odchodzi od konsoli niech coś w tych głośnikach gra. Nie był zadowolony, ale mnie posłuchał... choć zabawy były fajne to zepsuł nastrój pytaniem "Kto z Was szybciej dochodzi?". Nie dość, że goście mieli go dość, to jeszcze to pytanie... ratowałam sytuacje swoimi żarcikami i uśmiechem.. na szczęście w tym dniu na uśmiech Pani Młodej trzeba odpowiadać. Chyba tylko to mnie, a raczej nas uratowało.

Po oczepinach...

  Po tak zwanych oczepinach do domu pojechał fotograf i kamerzysta, DJ im chyba pozazdrościł ponieważ już około godziny 2 zjawił się kolega Pana Krzysztofa w celu pakowania sprzętu...Pan Grajek miał pecha ponieważ na sali zostało około 50 osób, które chcą się dalej bawić ;) To go baaaardzo wkurzyło.. jednak ta Nasza zabawa trwała do 3 nad ranem. Wtedy właśnie oznajmiłam, że może się Pan K pakować. Zaraz po oświadczeniu, świadek poprosił mnie jeszcze o 20 minut discopolo.. bez wahania poszłam i poprosiłam, w końcu myślałam (takie były ustalenia ustne), że DJ będzie grał do ostatniego gościa, a tak naprawdę te 20 minut go nie zbawi.. tym bardziej wtedy gdy bimbał pół wesela. Niestety, chyba własnie wtedy rozpoczęła się wojna.. Pan Krzysztof oświadczył, że on jest już 2 h dłużej niż było w umowie (w umowie nie było zapisu o godzinach pracy DJ) i on nie zagra nawet minuty dłużej. Byłam bardzo zła, ale również bardzo zmęczona. Kazałam tylko świadkowi zapłacić za usługę, a dj miał się spakować. Świadek jednak upierał się, że nawet złotówki mu nie da... mogliśmy zrobić to samo. Jednak byliśmy już tak wykończeni, tak zdenerwowani, że olaliśmy te sytuacje i Rafał odpalił mu te cholerną kasę. W między czasie staliśmy i rozmawialiśmy z obsługą sali. Oni oznajmili nam, że już o 19:00 wiedzieli, że Pan Krzysztof to nie ten Pan Krzysztof co zawsze.. Obsługa sali, bardzo martwiła się, że to od nich mamy namiary na tego Pana.. zmartwili się tak bardzo, ze zaczęli nas przepraszać. Na całe szczęście nie miałam im nic za złe, bo to nie od nich dowiedziałam się o Panu K.

  Na poniższym filmie zademonstrowaliśmy Wam zachowanie  Dj, jak rzucił mi karteczki z zabawy oczepinowej, bo przecież on "musiał założyć cylinder na głowę", a ja mu wrzuciłam karteczki z powrotem do środka. Wyżej mogliście przeczytać początek rozmowy po weselu.. po tej wiadomości Pan Krzysztof mnie zablokował i napisał tylko, że mam żale i pretensje wysłać do jego radcy prawnego. Ja jestem bardzo nerwową osobą i pisząc ten wpis wkurzam się jak cholera.. ale mleko już rozlane. Mam tylko nadzieję, że uświadomiłam wam konkretną kwestie umowy: niech na niej znajdą się dokładne godziny pracy usługodawców bądź zapis, że pracują do ostatniego gościa weselnego.


ps. Tutaj https://www.youtube.com/watch?v=HRQxDLVlUIs&feature=youtu.be  znajdziecie Nasz pierwszy wywiad! <3

Pozdrawiam N!

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Ło matko! Myślałem, że tylko my mieliśmy pecha XD Ale WY to mieliście zupełnie przechlapane.
    U nas było tak, że fotograf ślubny zrezygnował nam na 3 dni przed ślubem, więc panicznie szukaliśmy innego. Na szczęście - udało nam się. Tylko stres...

    Dobrze, że macie to za sobą. A za 20 lat wszyscy będziemy się z tego śmiali!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem powinniście wstawić tu namiary na tego Dj'a, żeby inni wiedzieli z czyich usług na pewno nie skorzystać. :)

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook

Newsletter