DJ cham.

5/09/2017

 Wierzcie bądź nie, ale nie dało się inaczej nazwać tego tekstu.. "Biała wpadka" to nic w porównaniu do tej sytuacji. Dzień wesela, dzień ślubu- wyobrażeń masa, choć w najgorszych swoich weselnych snach nie przypuszczałam, że DJ Krzysztof okaże się naszą weselną piętą Achillesa.



Dwa tygodnie- tydzień przed ślubem

  Na zdjęciu widać nasze piękne uśmiechy, w końcu to pierwsze godziny, ba nawet minuty małżeńskiego życia, jak każdy wie małżeńskie życie jest 100% lepsze niżeli wesele- a przynajmniej Nasze. Pan Krzysztof już w wcześniejszych wpisach był opisany jako ten, który przyczynił się do zmiany naszej sali weselnej. Tego akurat nie mamy mu za złe, ponieważ wyszło Nam to na dobre. Szukając osoby, która zabawi Naszych gości kierowaliśmy się opinią znajomych. Tego Pana poleciła mi moja stara koleżanka, zachwycała się Nim jak Bogiem.. to sobie myślimy "oki napiszemy do niego". W pierwszych kontaktach był niezwykle miłym i kulturalnym mężczyzną. Pierwsze objawy, że jest z nim chyba coś nie tak, dotarły do Nas 2 tygodnie przed weselem. Pan Krzysztof nie miał czasu się z Nami spotkać, tydzień przed naszym ślubem miał pod rząd do wykonania aż 4 wesela!!! To ogromna ilość..  siedzenie na sali weselnej 4 dni pod rząd wykończy nawet mistrza! Myśleliśmy z Rafałem co teraz, jak sobie poradzi u Nas... niestety nie zareagowaliśmy, być może sparaliżował nas fakt, że za 5-6 dni bierzemy ślub i nikogo nie znajdziemy na jego miejsce. Do rzeczy- tydzień przed dniem sądu, spotkaliśmy się z usługodawcą. Wiecie o czym nam opowiadał? O tym, jak mu się w życiu nie układa, o tym że po wielu latach małżeństwo to rutyna.. Chyba dopiero teraz jak wam to pisze dociera do mnie, że to totalny brak profesjonalizmu.. Kto opowiada narzeczonym, którzy mają się za tydzień pobrać, że małżeństwo jest do dupy?!

  Dzień przed ślubem

  Dzień przed ślubem dostałam wiadomości, które wam poniżej wkleję. Rafał nie był zadowolony z tych treści, ale ja uspokoiłam sytuację. W końcu w najbliższych dniach braliśmy ślub, nie chciałam dokładać sobie kolejnych zmartwień. Szybko i zgrabnie ucięłam te rozmowę. Dodam, że mniej więcej w tym czasie dowiedziałam się, że przed naszym weselem miał jeszcze jedno tj. 23.09, zakończył imprezę o 3 rano, prosto z niej jechał do domu, przespać się na kilka godzinek, a następnie na naszą sale rozłożyć sprzęt... Fotograf i Kamerzysta od razu po przyjechaniu do Euphorii zauważyli gburowate zachowanie DJ. 


Dzień wesela tj. 24.09.2016 

  Wszystko zapowiadało się pięknie, nerwy stresior wiadomo. Po pięknej ceremonii już z mężem pojechaliśmy na salę weselną. Początek imprezy był przyjemny, my ogólnie dość późno zauważyliśmy, że DJ sobie "bimba". Głownie zajmował się dziećmi, choć wcale go o to nie prosiliśmy, no ale ok chciał dobrze.. Tylko szkoda, że to "dobrze" trwało nawet 1,5 godziny! Zamiast zjeść i zacząć się bawić z dzieciakami, to Pan Krzysztof zjadł, odpoczywał, a jak goście zaczęli się nudzić to zabawiał dzieci. Owy Dj już od początku swojej pracy zaznaczył, że jest baardzo zmęczony, chory i nie wie jak da radę tutaj całą noc zabawiać moich gości. Nam chyba świadek zwrócił uwagę, że Pan Krzysztof nie wysłuchuje jego próśb.. rodzina zaczęła się mocno upijać, jedyna atrakcja do godziny 20:00 to była wódka. Gdy Rafała chrzestny poszedł po raz drugi zwrócić uwagę, został obgadany i zwyzywany do reszty usługodawców i pracowników sali. Muszę się Wam przyznać, że wtedy własnie się popłakałam, pękłam.. Jednak chciałam być twarda, nie chciałabym by ktokolwiek zobaczył moje łzy.. poszłam do Pana Krzysztofa i kazałam zacząć grać.. tak musiałam kazać.. co przyszło mi bardzo ciężko.. po jakiejś godzince poprosiłam by została ogłoszona fotobudka.. mnie Pan Krzysztof posłuchał.. niestety tylko mnie. Gdy świadek czy mój mąż prosili o to samo wypowiedział tylko by perfidnie nie zmieniać jego programu grania.. czaicie? On miał tylko powiedzieć przez mikrofon, że fotobudka jest gotowa. O pomyłce imienia Rafała możecie przeczytać w wiadomościach, o jego chamskim zachowaniu można napisać książkę. Te wszystkie standardowe przyśpiewki, wierszyki były wypowiadane jak wiersz na pamięć.. bez żadnego wyrazu, bez gestykulacji.. jak wiersz w podstawówce, który nawet oceny 3 nie zgarnął. Gdy zbliżał się czas oczepin oznajmiłam już z niemiłą miną, że ma zredukować zabawy do minimum, oświadczyłam że goście się nudzą i ma zacząć bez przerwy grać, nawet jak odchodzi od konsoli niech coś w tych głośnikach gra. Nie był zadowolony, ale mnie posłuchał... choć zabawy były fajne to zepsuł nastrój pytaniem "Kto z Was szybciej dochodzi?". Nie dość, że goście mieli go dość, to jeszcze to pytanie... ratowałam sytuacje swoimi żarcikami i uśmiechem.. na szczęście w tym dniu na uśmiech Pani Młodej trzeba odpowiadać. Chyba tylko to mnie, a raczej nas uratowało.

Po oczepinach...

  Po tak zwanych oczepinach do domu pojechał fotograf i kamerzysta, DJ im chyba pozazdrościł ponieważ już około godziny 2 zjawił się kolega Pana Krzysztofa w celu pakowania sprzętu...Pan Grajek miał pecha ponieważ na sali zostało około 50 osób, które chcą się dalej bawić ;) To go baaaardzo wkurzyło.. jednak ta Nasza zabawa trwała do 3 nad ranem. Wtedy właśnie oznajmiłam, że może się Pan K pakować. Zaraz po oświadczeniu, świadek poprosił mnie jeszcze o 20 minut discopolo.. bez wahania poszłam i poprosiłam, w końcu myślałam (takie były ustalenia ustne), że DJ będzie grał do ostatniego gościa, a tak naprawdę te 20 minut go nie zbawi.. tym bardziej wtedy gdy bimbał pół wesela. Niestety, chyba własnie wtedy rozpoczęła się wojna.. Pan Krzysztof oświadczył, że on jest już 2 h dłużej niż było w umowie (w umowie nie było zapisu o godzinach pracy DJ) i on nie zagra nawet minuty dłużej. Byłam bardzo zła, ale również bardzo zmęczona. Kazałam tylko świadkowi zapłacić za usługę, a dj miał się spakować. Świadek jednak upierał się, że nawet złotówki mu nie da... mogliśmy zrobić to samo. Jednak byliśmy już tak wykończeni, tak zdenerwowani, że olaliśmy te sytuacje i Rafał odpalił mu te cholerną kasę. W między czasie staliśmy i rozmawialiśmy z obsługą sali. Oni oznajmili nam, że już o 19:00 wiedzieli, że Pan Krzysztof to nie ten Pan Krzysztof co zawsze.. Obsługa sali, bardzo martwiła się, że to od nich mamy namiary na tego Pana.. zmartwili się tak bardzo, ze zaczęli nas przepraszać. Na całe szczęście nie miałam im nic za złe, bo to nie od nich dowiedziałam się o Panu K.

  Na poniższym filmie zademonstrowaliśmy Wam Dj chama, jak rzucił mi karteczki z zabawy oczepinowej, bo przecież on "musiał założyć cylinder na głowę", a ja mu wrzuciłam karteczki z powrotem do środka. Wyżej mogliście przeczytać początek rozmowy po weselu.. po tej wiadomości Pan Krzysztof mnie zablokował i napisał tylko, że mam żale i pretensje wysłać do jego radcy prawnego. Ja jestem bardzo nerwową osobą i pisząc ten wpis wkurzam się jak cholera.. ale mleko już rozlane. Mam tylko nadzieję, że uświadomiłam wam konkretną kwestie umowy: niech na niej znajdą się dokładne godziny pracy usługodawców bądź zapis, że pracują do ostatniego gościa weselnego.





  Oczywiście po obejrzeniu Pana Krzysztofa, możecie wejść w link i Nas TUTAJ  zasubskrybować, będzie Nam niezmiernie miło. Koniecznie napiszcie w komentarzu, jak wy byście zareagowali na takie sytuacje?

ps. Tutaj https://www.youtube.com/watch?v=HRQxDLVlUIs&feature=youtu.be  znajdziecie Nasz pierwszy wywiad! <3

Pozdrawiam N!

You Might Also Like

29 komentarze

  1. masakra... straszna szkoda, że musieliście trafić na taką osobę :/ Grunt, że nie zniszczył całkowicie wspomnień z takiego pięknego dnia :) Macie mnóstwo innych chwil wartych wspominania :) Niestety, zapisy w umowie odnośnie czasu pracy takich osób jak DJ są bardzo istotne i powinny być podstawą w każdej tego typu umowie. "Do ostatniego gościa" też może być różnie interpretowane. Ja też często spotykałam się z sytuacjami gdy DJ-e po północy zaczynali grać tak beznadziejne kawałki tylko po to żeby już przegonić gości :/ masakra

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem choleryczka i w takich sytuacjach najczesniej dopuszczam emocje do głosu więc pewnie zaczelabym na niego wrzeszczeć a Ukochany by mnie uspokajal. Nie wyobrażam sobie takiego zachowania i przykro mi że musieliscie to znosić. My bedziemy miec zespół czteroosobowy i w umowie jest 10 godzin grania a każda nastepna dodatkowo płatna. Narazie bardzo miło nam sie gada z zespołem, zobaczymy jak będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. u nas na szczęście tańców nie będzie :P o jedno zmartwienie mniej ;))
    Współczuję DJa, mogę sobie tylko wyobrazić jak się człowiek czuje w takiej sytuacji :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wesele jest dla gości a dla was wspólne życie! To tylko jedna noc i nie myślcie o głupim DJ... Nas wykończył upał (7.08.15) ale na to już nie było rady :P Mój mąż gra w zespole weselnym i wiem jak to wygląda. Dlatego nigdy w życiu nie wzięłabym DJ na żadną imprezę a tym bardziej wesele. Pomijając fakt, że człowiek bierze tyle pieniędzy za puszczanie "play" w komputerze to jeszcze właśnie takie zachowania... Zespół ma próby, ćwiczy, przygotowuje się, ma swój repertuar i gra muzykę na żywo - to się ceni. Ci ludzie inaczej podchodzą do grania :) Pozdrawiam!

    www.greenfia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zespół gra na żywo ;) dawno takiego dowcipu nie słyszałem ;) większość to gotowe podkłady często nagrany śpiew. dj ma jedną zaletę zagra wszystko....zespół już nie .... dj nie fałszuje. Byłem ostatnio na weselu z zespołem nawet dostali od nas nowa nazwę "dramat" śpiew masakra ,prowadzenie zabaw dramat ....ale grunt że Tyskie stało za sprzętem a wódka na stole. sam od kilku lat zajmuje się obsługą nie tylko wesel ..pierwsza zasada jestem w pracy więc nie pije. jedzenie super dziękuję.... ale już na spotkaniu komunikuje że pracuje wiec za jakikolwiek alkohol dziękuję.

      Usuń
    2. Proszę nie wrzucać wszystkich dj' ów do jednego wora. Ja byłam na kilku weselach , gdzie zespół - orkiestra wcale nie grał i nie śpiewał na żywo a z playbacku a nie oczerniam wszystkich, że robią tak samo. My mieliśmy na naszym weselu wspaniałego dj'a.

      Usuń
    3. Droga Inez, dobrze że wypowiadasz się na temat o którym słyszałaś ale nie masz pojęcia.

      DJ to taki sam artysta jak inny muzyk. DJowanie to nie tyko "wciskanie play". Gramofon jest oficjalnie wpisany jako INSTRUMENT MUZYCZNY. Oczywiscie DJ tak jak klawiszowiec moze byc twórcą i odtwórcą. DJ nie tylko "puszcza" kawałki, mixuje, sampluje, dodaje cos od siebie, z 2 lub wiecej kawałków tworzy zupełnie cos nowego.

      Tak jak w komentarzu powyżej o playbacku - są zespoły i "zespoły" to samo z DJami.

      Michał

      Usuń
  5. Chyba facet przeliczył się z robotą. Skoro ogólnie był chwalony a tu nagle przemęczony i takie brzydkie zachowania...
    Wam współczuję i chyba starałabym się obciąć jego wynagrodzenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko....Wspolczuje. U nas tez nie bylo wesolo, ale u nas zawiodl wlasciciel restauracji... My nie chcielismy wesela, zrobilismy male przyjecie na 20 osob. Wynajelismy sale konferencyjna, tez na wesela mniejsze, komunie itp. Samo wnetrze calkiem calkiem. Mielismy miec wszystko zapewnione bo chcielismy muzyke sami wlaczyc z mp3. Okazalo sie, ze nie bylo podlaczenia mimo zapewnien! Nie pasowaly kable. Moja przyjaciolka musiala jechac do moich rodzicow do domu aby znalezc pasujace kable.. Do tego podlaczanie kolumn, no gdyby nie to ze moj tato gral kiedys na weselach to nie wiem co bym zrobila. Wzial ze soba akordeon i w polowie imprezy gral na nim :) Chociaz to. Ale muzykę i tak puszczalismy. Nie dosc, ze nie mozna sie bylo skontaktowac z wlascicielem to jeszcze okazalo sie, ze alkohol, ktory my przywiezlismy jest schowany gdzies i nikt z obslugi nie ma o tym pojecia. Kelnerzy nawet nie wiedzieli, ze ma byc jakiekolwiek przyjecie!
    A na dodatek jeszcze na torcie bylo napisane zle imie mojego meza. Takze teraz wspominamy to z usmiechem, ale wtedy myslalam ze udusze wlasciciela restauracji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szok, niektórzy chyba nie mają serca postępując tak z Młodymi, w tak ważnym dla nich dniu. Jakby chciał się wyżyć na Was za swoje problemy albo coś w tym stylu...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale szit! Jego zachowanie faktycznie było niefajne - mam na myśli to z filmiku :( Jaka szkoda...

    Dobrze, że o tym napisałaś. Trzeba nagłaśniać takie rzeczy, bo ludzie naprawdę nie szanują innych...
    Ja nie zapomnę, jak zatrudniliśmy DJa z polecenia - dwóch naszych znajomych, zupełnie sobie obcych, nam go poleciło, więc stwierdziliśmy, że skoro on taki fajny, to bierzemy. Spotkaliśmy się z facetem na kilka dni przed weselem, ustaliliśmy harmonogram wszystkiego (zabaw, atrakcji itp.), zostawiliśmy mu nagranie z muzyką do naszego pierwszego tańca i ogólnie wszystko super. Aż tu nagle w piątek - na dzień przed ślubem i weselem - wieczorem (sic!) dzwoni do mnie obcy facet z hasłem, że to on będzie naszym DJem, bo ten przez nas zatrudniony... jedzie na inne wesele. Czaisz?! A tego obecnego DJa załatwił nam fotograf, który był pracownikiem tamtego DJa (umówiony przez nas DJ był szefem firmy zajmującej się weselami - załatwiał nam i muzykę, i transport, i zdjęcia, i filmy - w sumie wszystko), bo zrobiło mu się nas przykro. Usłyszałam od faceta, że miał mieć co prawda imprezę szwagra, ale po namowach fotografa przyjedzie do nas, więc żebym ustaliła z nim plan imprezy, bo on nic nie wie. Tamten DJ miał więc na tyle tupetu, że nawet nie przekazał naszych ustaleń, nawet muzyki na pierwszy taniec! Musiałam ją dzień przed imprezą wysyłać na szybko obcemu facetowi! Na szczęście wszystko zagrało - nowego DJa poznaliśmy na miejscu, gdy nas witał na sali - okazał się miłym, ciepłym facetem, który zachował się super profesjonalnie i poprowadził imprezę aż do końca - do mniej więcej 4 czy 5 rano. Dobrze się z nami bawił, my z nim. Naprawdę kamień z serca. Ale gdyby nie on, nie wiem, jak by to wyglądało... A dorwanie potem tamtego gościa, który zawalił, było niemożliwe... Przestał odbierać telefony, mogliśmy rozmawiać tylko z jego żoną, która to niby w międzyczasie przejęła interes... A żoneczka też raczej wolała nas zbywać, niż potraktować serio... Żenada... Mieli nam zrobić sesję fotograficzną, to zdjęcia wyszły takie, jakie sama bym sobie zrobiła... Jeszcze musieliśmy czekać, aż sobie kobitka fajkę wykurzy, bo przecież jak już zapaliła, to chce skończyć... Wściekła jestem, że daliśmy się tak nabić w butelkę - w umowie był zapis, że jak gościu nie będzie mógł się pojawić, może zastąpić go ktoś inny, ale nie sądziłam, że skoro na kilka dni przed weselem rozmawiamy z facetem całkiem poważnie i sympatycznie, że wytnie nam taki numer... I co potem zrobisz? Kogo poszukasz na dzień przed imprezą? Nas uratował fotograf, ale... ech. Do dziś jak o tym myślę, jestem zła, że zawczasu nie byliśmy mądrzejsi...

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż się gotuje we mnie jak czytam ten post, ja bym nie wytrzymała w takiej sytuacji..
    Najważniejsze,że pomimo takiego gbura Wasz ślub był przepiękny i to jest najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie przykra sytuacja, a najgorsze, że tego dnia już się nie da powtórzyć :( Przykro mi, że trafiliście na takiego chama.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo przykra historia... Aż żal mi Was, że musieliście przez to przechodzić w tak pięknym dniu... Prostak i nic więcej! Masakra, że tacy potrafią być ludzie...
    Wszystkiego co najlepsze Wam życzę! I oby tego Krzysia spotkała kara...

    OdpowiedzUsuń
  12. Normalnie bym chyba zatłukła! A już na pewno nie dostałby ode mnie kasy. JA jestem zbyt nerwowa na takie łagodne podejście do typka jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, czytam to z ciarami na całym ciele! Naprawdę widać, że coś z tym kolesiem ewidentnie było nie tak. Każdy zrozumie przemęczenie i w ogóle, ale w takiej sytuacji (gdyby był profesjonalistą) odmowilby Wam i znalazł kogoś na jego miejsce.
    Mój ślub w październiku, co prawda mamy zespół, ale też jest bardzo polecany i w ogóle, ale po tym poście chyba już niczego niw jestem pewna :p
    I gratuluję opanowania, choć widać na filmiku, że nie wiedziałaś co się dzieje i co masz robić :(
    Dobrze, że reszta rzeczy wyszła bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi nasuwa sie jedno. Co za burak i cham! Innych słow nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem strasznie nerwową osobą i pewnie wybuchłabym już na weselu bo na bank nie utrzymałabym w takiej sytuacji nerwów na wodzy. Całe szczęście u nas wszystko z muzyką przebiegło ok - zespół był świetny. Jednak też mieliśmy wpadki przed - rezygnacja kamerzysty - całe szczęście znaleźliśmy znacznie lepszych chłopaków, dzięki którym mamy cudowny film. Wpadka z salonem fryzjerskim też była. Miesiąc przed ślubem szukałam nowego fryzjera.. i znalazłam ale przed 5 rano już musiałam być na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dżizys... Przykro mi, że trafiliście na takiego chama, który zepsuł Wam najpiękniejszy dzień w życiu...

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam bardzo Wam wspolczuje takiej atrakcji jaka mieliscie z dj, jednym z najwazniejszych osob, ktore pracuja dla Was w tym dniu.
    Nasz fotograf nauczyl nas jak wazne jest dopilnowanie wszystkiego i wszystkich w tym waznym dla nas dniu. Jako jedyni byli ubezpieczeni w cos takiego jak osoba zastepujaca ich w razie jakiegos wypadku... i bylo to zawarte w umowie. Polecam ubezpieczac sie od wypadkow lub wpadek osob takich jak w tym poscie najlepiej jesli jest to na pismie zei jesli nie spelnia swojej funkcji powinna ta osoba miec kogos na wymiane za siebie, badz mlodzi czy swiadkowie miec kogos na czarna godzine.

    OdpowiedzUsuń
  18. O kurczę. Ale świnia z niego. Ja bym nie zapłaciła i to był też chyba Wasz błąd.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja bym gościa zgrugała... I niee zapłaciła mu ani złotówki za takie zachowanie...
    Straszne że w tak cudownym dniu zjawił się taki dupek... Mam nadzieję że u Nas nie stanie się nic takiego :o

    OdpowiedzUsuń
  20. Z jakiego miasta był DJ? :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Raju współczuje. Ślub zniszczyć.. tak samo mojej siostrze fotografka zniszczyła zdjęcia, więc wiem co czujesz.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiele lat pracowałam w restauracji i nie jedno wesele obsłużyłam. Niestety Wasza historia nie jest odosobniona. To bardzo przykre, że osoby, pracujące w branży która powinna spełniać marzenia potrafią się tak nieprofesjonalnie zachować. Ja wiem i rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień ale to żadne usprawiedliwienie. Widziałam już wiele, od zespołów niepozornych, które porywały tłumy, przez pijanych i nachalnych DJ aż do wielkiego chamstwa i podejścia "co to nie ja". Raz nawet miałam do czynienia z DJ który żądał by wszystkie posiłki wpierw on dostawał, bo przecież on musi zabawiać młodych (nie wiem na jakim świecie miałby dostać jedzenie przed gośćmi, tym bardziej, że wydawanie posiłków było bardzo sprawne) a i tak jak już zjadł to wiecznie siedział. Szkoda mi tylko zawsze nowożeńców i gości... Najważniejsza oczywiście jest umowa, bo jeśli jest zapisane granie od do i ustalone szczegóły to jest podstawa do egzekwowania. Warto też ustalić ewentualne dopłaty za "nadgodziny". U nas zespół spisał się rewelacyjnie. Śpiewali, grali, bawili gości przez dwa dni i wszyscy byli zachwyceni. Dobrze, że reszta usługodawców Wam się spisała! Moim zdaniem najgorzej jeśli zawali fotograf lub kamerzysta bo to zostaje z nami na lata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat, że poprosił (no właśnie... poprosił, zażądał - bo to też trochę zmienia kontekst) o to by dostał posiłek w pierwszej kolejności tak naprawdę wcale tak głupie nie jest i nie chodzi tu o brak kultury. Wiele sal robi błąd z tym, że przy dużej imprezie, często niedostatecznej ilości osób do wydawania posiłków, wykonawcy dostają posiłek na szarym końcu. Skutkuje to później tym, że goście zdążą zjeść - a wykonawcy dopiero otrzymali talerz i następnie mamy narzekanie gości, że zespół/dj robi długie przerwy. Jako wykonawca bardzo często miałem taką sytuację, w moim przypadku po prostu rezygnuję z posiłku na rzecz zabawy z gośćmi ale jednak jakiś niesmak pozostaje. Tym bardziej, że młodzi przecież również za te posiłki płacą.

      Usuń
  23. DJ/zespół, fotograf czy kamerzysta powinni dostawać posiłki jako pierwsi nie dlatego, że są najważniejsi, a dlatego, żeby to oni czekali na gości, a nie odwrotnie. Jeśli w umowie są zapisane posiłki takie same, jak dla wszystkich obecnych to dlaczego nie posłuchać rady obsługi?

    Jestem DJem/wodzirejem i na palcach jednej ręki policzę restauracje, które zdawały sobie z tego sprawę, że jest to lepsze rozwiązanie. Niestety, kelnerzy unoszą się dumą i skoro oni jedzą na końcu to obsługa muzyczna również :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam, jako że dotyczy to mojej branży zdecydowałem się skomentować powyższy wpis.

    Na wstępie prowadzę agencje eventową która oferuje m.in. DJów na wesela. Działam od kilkunastu lat, więc dalsza część będzie oparta na moich doświadczeniach. Postaram się też dać porady odnosnie konkretnych sytuacji.

    Odnośnie samego pana K (człowieka nie znam) i jego komentarzy - zachowanie dystansu klient - usługodawca jest ważne, oczywiście nie musimy zwracać się na Pan / Pani i pewne rozluźnienie atmosfery jest wręcz wskazane ale jest pewna linia której przekraczać nie można. A wiadomości na fb i komentarze o małżeństwie były conajmniej nie profesjonalne.

    To że ktoś ma kilka imprez nawet w tym samym tygodniu świadczy raczej dobrze (zwykle ilość imprez świadczy o renomie danej osoby / firmy), ale trzeba liczyć siły na zamiary, nie jest problemem skonczyc impreze o 3 i o 16 nastepnego dnia rostawiać kolejną - jeśli ma się od tego ludzi technicznych dj wtedy idzie spac, wypocznie i nastepnego dnia moze przyjsc "na gotowo". Samemu raczej cieżko.
    PORADA: kilkukrotnie przy imprezach wyjazdowych (300-400 km od miejsca eventu) miałem zapewniany hotel w przed dzien imprezy i po imprezie, a organizator mial pewnosc ze dj bedzie wypoczety i gotowy do dzialania.


    Umowa. Podstawa. W niej zapisujemy: date, miejsce wesela, godziny w który odbywa się wesele, czy jest możliwość przedłużenia, jeśli tak to za ile. Całkowity koszt usługi, zaliczki, listę sprzętu, załącznik - scenariusz.Ew. zgoda na zastępstwo.

    Scenariusz wesela.
    U mnie jest to punktem obowiazkowym. Wpisać należy wszystkie wazne informacj\e godzina przybycia gości, posiłki, pierwszy taniec, tort, piosenki na życzenie, i inne ważne informacje. Dzieki temu mamy pewność ze pierwszy taniec bedzie o np: 20 a nie o 21. W razie jakiś niedomówień zbyt długich przerw można poprosic dja aby powrócił do scenariusza.

    Dj powinien byc elastyczny, ogłoszenie informacji o fotobudce czy innym waznym wydarzeniu /zdjecie grupowe/ to podstawa.

    Prośby gości do DJ - wielokrotnie mam zaznaczone przez młodych że gramy muzyke z okreslonej wczesniej listy, i z perspektywy gosci moze to wygladac "DJ GBUR", z naszej najważniejsze sa ustalenia z młodymi i jak młodzi nie życzą sobie disco polo - to nie ma opcji i takiej muzyki nie gramy. Tak samo z zabawami, przyśpiewkami, zapraszaniem "na jednego". Wszystko ustalamy w scenariuszu. Zdarza się czasem, że pod presja gości młodzi zmieniają zdanie i zezwalaja na "kawałki na zyczenie".

    Was jako klientow nie powinno intereowac czy dj jest zadowolony czy w domu mu sie uklada czy nie, dj ma byc usmiechniety i robic swoja robote najlepiej jak potrafi a jesli nie moze to powinien znalesc godne zastepstwo.

    Przykro mi takie wpisy czytac bo rzutuje to na cala branze. Dla klientów wiecej rozwagi przy wyborze osoby, i zabezpieczcie sie umowa i scenariuszem - bo wesele ma sie tylko raz ! Dla djow niech to bedzie przestroga, jak "gorszy dzien" odbija sie na wspomnieniach pary mlodej.

    www.fb.com/djwesele




    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook

Newsletter