Nowa energia!

4/02/2017

  Wspominałam Wam dziś na Instastories, o takim podsumowaniu półrocznego małżeństwa. Wpis się "trawi" w notatkach, a Wy możecie przeczytać krótkie streszczenie na naszym fanpag'u dostępnym TU . Tymczasem opowiemy Wam w skrócie co u nas, jak się mamy i czym się zajmujemy :)




  Wiosna to czas nowych wyzwań, nowej energii i świetnych pomysłów na swoje życie. Mnie jednak ta dobra energia nieco opuściła, dotyczyło to pracy, bloga, a nawet obowiązków domowych. Na szczęście po tygodniu małej "depresji" znalazłam rzecz, która mnie trapi, ale o tym opowiem Wam w przyszłości. Wzięłam sobie do serca słowa Rafała, podniosłam się i zrobiliśmy sobie wolny weekend. Uważam, że to był jeden z lepszych weekendów w tym roku :) Oczywiście jak to na śpiochów przystało zaspaliśmy, nasz dzień miał zacząć się od Krakowa jednak wylądowaliśmy popołudniu nieco bliżej, w Ojcowie. Piękne słońce, ciśnienie Nam sprzyjające, fajny wiaterek i super widoki. Uwielbiam patrzeć na świat z góry, czy jest to balkon, góry, pagórki, po prostu uwielbiam. Czuje wtedy, że mogę wszystko, tak też było na skałach w Ojcowie. Piękne zdjęcia mówią same za siebie, po spacerze byłam tak zmęczona, że zasnęłam w samochodzie :P Rafał był troszkę zły, bo nie lubi jeździć bez towarzystwa, jednak szybko mi wybaczył. Wieczorkiem wpadł szwagier, z którym przejrzeliśmy chyba wszystkie filmiki jakie mieści na YT kanał Abstrachuje . Ubawu było mnóstwo!:) Niedziela tradycyjnie, kawę zrobił mąż, po wypiciu szybko ruszyliśmy do teściówki na obiadek. Popołudniem wybraliśmy się na grilla, z pozoru zwykłe rozpoczęcie sezonu grillowego, zakończyło się bólem brzucha od świetnych żartów. Takie spotkania z znajomymi powinny odbywać się częściej! Chłopaki rozpalali grilla dobre 3 godziny! Byłyśmy już tak głodne, że zastanawiałam się nad tym by te kiełbaski usmażyć na patelni ;D
Oczywiście to nie ich wina, że żaru nie ma, tym razem to wina węgla/rozpałki/podpalarki/i czego tam jeszcze wymyślą ;)







  Po takich chwilach wolności życiowej, aż chce się żyć. Te przesilenie wiosenne zdecydowanie za długo panowało w moim organizmie teraz wiem, że je pokonałam! Fotek z niedzieli nie mam ponieważ, to ja panowałam nad telefonem, a nie on nade mną :) W ramach tego łapcie nasze promienie słoneczne z Ojcowa.

Ps. Odstawcie czasem telefon, ta Nasza rodzina/znajomi to całkiem zarąbiści ludzie ;)


Post proszę czytać z przymrożeniem oka, nie nie narzekam na grillową męskość mojego męża :D!







You Might Also Like

1 komentarze

  1. Przyjemnie się czytało :) Nie pozostaje mi nic innego jak często do was zaglądać :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook