Małżeństwo cz. I

4/03/2017

  Stało się! Pół roku za nami. Jak się czujemy? Jakie emocje Nami kierują? Co chcemy zmienić, a co poprawić? O wszystkim obiecujemy Wam opowiedzieć, tylko siądźcie z kubkiem ciepłej kawy lub herbaty i się wczytajcie.



  Jest czasem ciężko opowiadać wam o naszym życiu, przecież nie tylko z nas samych się ono składa. Jednak musimy uszanować prywatność naszej rodziny i znajomych, dlatego opiszemy co zmieniło się w relacjach żona - mąż oraz jakie jest nasze dotychczasowe doświadczenie na temat blogowania

  Dostajemy czasem pytania, co my możemy wiedzieć o małżeństwie skoro jesteśmy tak młodzi. Uważam, że "coś tam" wiemy i coś tam ciekawego wam przekazujemy, w miarę możliwości traktujemy naszego bloga jak swego rodzaju pamiętnik. Rady, porady i  ewentualne nasze zdanie jest tylko i wyłącznie dla waszej informacji, nikt nie każe wam żyć i postępować tak jak my :) Starsze stażem małżeństwa mogą poczuć się zagrożone "co taka młoda wie", tylko taka młoda jest w związku z jednym (pierwszym) partnerem od niecałych 7 lat. Pewnie nie ostatni raz to piszę, wiele nowych czytelników dopiero dojdzie i zaczną się kolejne tego typu pytania lub insynuację. Muszę się z tym po prostu pogodzić, a Wam po raz setny na te pytania odpowiadać ;) Wiecie co? Nawet to lubię, to znaczy, że się nami ktoś interesuje, że mimo takich "wątpliwości" nadal nas obserwujecie, pytacie co u nas, czytacie bloga i domagacie się jeszcze nagrań na YT, na co kompletnie nie jesteśmy gotowi.

  Ok, na tema bloga to chyba tyle, teraz czas na małżeńskie podsumowania. Cholera muszę wam coś powiedzieć... jestem taka zakochana. Wpadłam w miłość po uszy w 27.07.2010 roku, wtedy właśnie czułam motylki,  teraz to całkiem co innego.  To dojrzała miłość, pełna pewności siebie, cierpliwości, zaangażowania, zaufania. Planów mamy tak dużo, że nie wiemy w co ręce włożyć. Bałam się.. bałam się małżeństwa, wiecie dlaczego? Bałam się tej rutyny w związku, tej nudy i braku zaangażowania z jednej ze stron. Wiele dziewczyn się opisuje mi w mailu, czy tutaj na blogu jak to ich mąż przestał się starać w momencie założenia obrączki na palec. Właśnie tego obawiałam się najbardziej. Z jednej strony przez ten strach powstał ten blog. By mieć wspólną pasje, by mieć o czym pogadać, a nie tylko praca, obiad, sprzątanie, rodzina, dziecko(?). Moja mama zawsze powiadała, że jestem surowa dla Rafała, aż mi się przypomina śmieszne powiedzenie "To zła kobieta była". W tym związku zawsze on "grał" tego dobrego, natomiast ja tą złą. Po ślubie się to zmieniło.. Dlaczego? nie wiem.. serio, wam piszę, że nie wiem dlaczego tak się stało. On oczywiście nadal pozostał nieskazitelny (według opowieści mojej matczyny) ale ja chyba spuściłam też z tonu.. być może nabrałam z czasem jeszcze większego zaufania? Tak, to zdecydowanie większe zaufanie w stosunku do męża. 
  Ja się nie umiem nudzić, my się nie umiemy nudzić. Być może to nasz sposób na nudę i rutynę, mam nadzieję, że dziecko nas w domu nie uwiąże. To kolejna rzecz, której się obawiam jeżeli chodzi o małżeństwo czy tworzenie rodziny. Zdecydowanie nie jestem na to gotowa, być może boje się takich zawirowań i zmian w moim życiu. Dziecko to nie przelewki, to słodkie obrócenie życia do góry nogami ;) 

  Kto jest z nami na bieżąco TUTAJ  to doskonale wie, że ostatnio poszukiwaliśmy własnego D. Niestety to nie nasz czas, domy które mają już po kilkanaście lat, są ogromną zagadką dla przyszłego właściciela, tym bardziej jeżeli obecny właściciel zataja przed nami te złe strony i fakty na temat nieruchomości. Zrażeni oszustwami, jakie kierowały się w nasza stronę, postanowiliśmy odpuścić. Nie powiem, chwilowa załamka z tego tytułu padła (pisałam o tym TUTAJ), jednak podniosłam się szybciej niż myślałam. Obecnie mam tyle planów na rok 2017, że Rafałowi już brakuje urlopu :P Takie potoczenie się spraw traktuje jako znak, nie robię nic na siłę. To było moje postanowienie z dniem 01.01.2017r. 

  Oczywiście to tylko połowa naszego półrocznego świadectwa, drugą połowę jeszcze w tym tygodniu zda Wam Rafał, tak dla równowagi świata. W końcu to nasz blog, a nie tylko mój. 
  Jeśli macie jakieś pytania, to pozostawcie je w komentarzu. Za każde wasze słowo serdecznie dziękujemy!








You Might Also Like

10 komentarze

  1. Mam nadzieję, że ja po ślubie też zejdę z tonu:p

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziecko Was nie uwiaze jeśli na to nie pozwólicie. Z dzieckiem można wszystko tylko nieco inaczej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, wszystko kwestią wychowania :)

      Usuń
  3. Ech... pół roku po ślubie :D Fajnie tak czytać takie teksty. Powodzenia wam życzę, bo trochę macie jeszcze przed sobą. Nie, że my jacyś doświadczeni (12 lat razem, 6 po ślubie) ale jednak pierwsze pół roku to jest idylla :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny wynik czekamy na problemy, wyzwania, kłopoty, to nasze małżeństwo jeszcze bardziej umocni :) (bądź nie) :D

      Usuń
  4. Skąd ja to znam w zeszłym roku przed ślubem staraliśmy o kredyt w programie
    MDM na własne mieszkanie i tylko 54m byłam tak zafiksowana w to mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi udowadniały że żadnego kredytu nie będzie i żadnego mieszkania mddajgjam się wtedy jeszcze od narzeczonego mimo że nie mieliśmy kogo o to obwiniać poza biurem nieruchomości. Więc skupilismy się na ślubie i pod koniec tamtego roku znaleźliśmy drugie mieszkanie po ślubie poszły wnioski na kredyt i co mamy nasze wymarzone 72m czasami warto posłuchać siebie i wszystkich oznak które napotykamy na drodze. Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem z własnym kredytem na mieszkanie, jeszcze tylko brakuje malucha....

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawie piszesz. Pamietam bloga jednego małżeństwa: wstaliśmy rano, zjedliśmy śniadanie, oglądaliśmy film na kanapie. Powiem, ze taki szczegółowy opis dnia nie jest zbyt interesujacy. Wchodzę na Twojego bloga i mogę chwile, poczytam tez inne wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo za uwagę :)

      Usuń

Polub nas na Facebook

Newsletter