Biała wpadka cz.II

4/18/2017

  Pewnie zastanawiacie się co ja znów chcę Wam napisać o mojej sukni ślubnej. Otóż nic :D Naszą serię ślubnych wpadek nazwałam "Biała wpadka". Uważam, że taka nazwa oddaje wszystkie nasze weselne niepowodzenia. W tym wpisie, opisze Wam gburowatą, wredną i zniechęcającą właścicielkę sali weselnej z Mysłowic.

Zdjęcie jest inspiracją z internetu i nie przedstawia żadnej sali z opisanych w poście.  

  N
a początku Wam napiszę, że cholernie nie mam pojęcia co Nas podkusiło by zapłacić zadatek właśnie za te salę. Wygląd jej pozostawiał wiele do życzenia, a sama właścicielka od pierwszych minut zniechęcała swoim zachowaniem. Jak tylko weszliśmy na te salę to mąż kobitki włączył romantyczną muzykę, to chyba był ich  chwyt. Czy żałuję, że się na ich nacięliśmy? Wychodzę z założenia, że każdy koniec jest początkiem czegoś lepszego. Ok do sedna!

  Pierwsze spotkanie było nawet przyjemne, jakieś tam mini dogryzki, których obecnie nie pamiętam dlatego ich nie przytoczę. Drugie spotkanie (wpłacenie części zaliczki) odbyło się z Naszymi mamami i tu właśnie odbył się mały ogień. Moja mama należy do osób, które wyczuwają fałszywość osób trzecich. W sekrecie Wam powiem, że kiedyś miałam bliską koleżankę, baaardzo mi pomagała. była jak bratnia dusza.. wtedy własnie mama mi powiedziała, że ta dziewczyna jej się nie podoba. Nie potrafiła określić co dokładnie... pół roku później kontakt z koleżanką się zerwał, choć uważałyśmy się za przyjaciółki..  Z właścicielką sali było identycznie. Myślę, że w górę idzie moja naiwność do ludzi, dlatego popełniam w swoim życiu wiele błędów, ale cóż na błędach człowiek się uczy, prawda? 

  Owa właścicielka strasznie cwaniaczyła. Teksty typu "Moja sala jest najpiękniejsza" "I tak wrócicie zarezerwować moją salę" były na porządku dziennym. Przelała się czara goryczy kiedy powiedziała coś bardzo przykrego mojej mamie. Każdy wiedział, że za wesele płacimy sobie z własnych zarobionych pieniędzy, że rodzicie się do tego "interesu" nie dokładają z naszych prywatnych powódek. Mama z troski o nasze pieniądze, zapytała Panią Klarę (imię zmyślone) czy jedzenie, które zostanie niezjedzone zostanie zapakowane młodym "do domu", Pani Klara odpysknęła "A co to Panią interesuje? Przecież Pani za to nie płaci"... Wszyscy chyba siedzieliśmy jak wryci, a właścicielka wyszła z tego bez twarzy głupim żartem. Było mi strasznie przykro.. moja mama nie dała  tego po sobie poznać, ale kipiała wkurwieniem (tak przepraszam, za to przekleństwo ale uwierzcie, wkurzenie to 1/10 tego co wtedy mamuśka czuła). Wraz z Rafałem przez kilka tygodni zastanawialiśmy się co z tym fantem zrobić....

  W międzyczasie spotkaliśmy się z DJ (który było totalnym niewypałem), to właśnie on odradził nam organizowanie uroczystości w tym miejscu. W jakiś sposób mu zawdzięczam te krypto odradzanie ale i tak go nie lubię, za to że zepsuł Nam część wesela :) ( jak będziecie chcieli to o nim też znajdzie się wpis :D)

  Nasz DJ opowiadał jakie problemy tworzy właścicielka, podobno nawet gości na sali pilnuje, dyktuje czy mogą się napić czy też nie.. taki weselny kabaret na kółkach. Definitywnie po tym spotkaniu zerwaliśmy umowę. Nazwy sali weselnej wam nie podam, nie chcę jej podbijać wyświetleń na stronie, ale znalazłam jedno zdjęcie jakie przedstawia bezguście tego miejsca- ups.. chciałam dodać ale usunęłam wszystkie fotki, przykro mi :( 

  Po przeszukaniu lokalnych miejsc na wesele, znaleźliśmy już wcześniej opisaną Euphorię , zdjęcia zobaczycie na ich stronie internetowej lub na naszym teledysku ślubnym TUTAJ . Dzięki wyśmienitej organizacji, czy świetnym kelnerom i kucharzom, to wesele pod względem jedzenia i miejsca udało się w 100%. Cena była niższa niż u tej Pani Klary, a sala była dziesięciokrotnie piękniejsza.
  


  Pewnie chcecie wiedzieć na co zwracać uwagę przy wyborze sali weselnej. Ja Wam napiszę to nieco inaczej. Napiszę Wam na co nie zwróciłam uwagi, tak ku waszej przestrodze. Nie braliśmy pod uwagę, że sala była na pierwszym pietrze, Dj czy orkiestra miałaby problem z wniesieniem sprzętu po schodach. Sala nie posiadała okien, cóż z klimatyzacji przy suficie na niecałe 3m? Goście weselni by się podusili. W okolicy był dom weselny, który nie miał dodatkowych kosztów jak korkowe, opłata za pokrowce na krzesła etc, cena za talerzyk tak jak wspomniałam była nawet mniejsza o 10 zł. Obok sali Pani Klary nie było noclegów, ona sama zaproponowała by goście spali na sali niżej na materacach! :o 

  Szczerze mówić to chyba wszystko o czym pamiętam.. ta sytuacja miała miejsce dokładnie 2 lata temu, także pewnych rzeczy mogę już nie pamiętać. Was natomiast w szale ślubu i wesela przestrzegam, cobyście oszczędzali swoje nerwy na inne sytuację :) Wesele to ogromna sprawa i ogromna organizacja, każdy chce by było idealnie ale musicie pogodzić się z tym, że jakaś wpadka was czeka to jest pewne jak w banku!  Wiem, że to łatwo mówić i pisać, nie stresujcie się na zapas. Załatwiajcie wszystkie sprawy z kubłem zimnej wody, to wam ułatwi 90% sytuacji. My o tym zapomnieliśmy, ale fakt był również taki, że to pierwsze nasze wesele w rodzinie, nie mieliśmy wzorców, ani osób które by nam doradzały na podstawie własnego doświadczenia. 
   O podstawach rezerwacji sali weselnej pisaliśmy TUTAJ :)

  Mam nadzieję, że podobał wam się post ;) Czy jakieś mężatki są wśród Nas i chciałby dodać coś od siebie?

Pozdrawiam N!









You Might Also Like

4 komentarze

  1. Kochana my też nie uniknelismy wpadek. Jedną z nich była właśnie restauracja! Wyobraź sobie sytuację: dwa miesiące do planowanego wesela a nasza restauracja zmienia właściciela! Gdy się dowiedziałam miałam stan przedzwałowy, szczególnie, że nowy właściciel nie odebrał telefonu gdy dzwoniłam. Na szczęście okazało się, że termin jest aktualny należy tylko omówić na nowo menu. Niestety delikatnie podrożało. Na,szczęście nowy właściciel był mężczyzną a z mężczyznami o wiele łatwiej mi się negocjuje ;) wesele wyszło tak jak sobie zaplanowaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy18/4/17

    Dzięki Tobie będę wiedziała na co zwracać uwagę, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My się zastanawialiśmy nad Euforia :) ale wybór padł na Moją Pasję na Milowicach :)
    Dobrze, że zwialiscie z poprzedniego miejsca! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy22/4/17

    Mężatką jeszcze nie jestem ale salę na swoje wesele mamy już załatwioną i mogę polecić poczytać opinie w internecie! Na prawdę można sporo się dowiedzieć o wszystkich detalach sali - jedzeniu, właścicielach, obsłudze i wielu innych. Właściciele tej sali, na której odbędzie się moje wesele są tak mili, że nie rozumiem, jak można traktować swoich potencjalnych klientów. Dobrze, że zrezygnowaliście! :)

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook

Newsletter