Małżeństwo? Nie polecam!

3/28/2017

Pewnie każdy z Was ma w głowie zidealizowany obraz rodziny, a jak przychodzi co do czego tylko się zawodzimy. Rafał zwrócił uwagę, że zazwyczaj piszemy o małżeństwie z tej złej strony, więcej jest postów z minusami niż z plusami związków .. Dlaczego ?



To bardzo proste, najłatwiej jest pisać i mówić jakie to małżeństwo jest fajne, super boskie i zarąbiste. To nie kraina mlekiem i moden płynąca, już nie raz o tym pisałam. Po co mam komuś mydlić oczy jacy jesteśmy szczęśliwi, wspaniali, mamy zajebiste życie mnóstwo kasy  i zero trosk :) Bycie w małżeństwie jest ogromnym wyzwaniem, fajną przygodą, ale również obowiązkiem.   Ktoś kto obserwuje nas TU na instagramie dobrze wie, że czujemy się spełnieni, że jesteśmy radośni ale też słyszycie na instastories, że mamy zły dzień, bądź akurat dziś się troszkę pokłóciliśmy. Małżeństwo to dorosłe życie i dorosłe decyzje. Podam Wam przykład z ostatnich dni. Stoimy przed decyzja rozdzielności majątkowej. Wiecie jakie trzeba mieć zaufanie do partnera jeżeli na jego koncie jest przypisany nasz dobytek? W razie rozwodu druga osoba zostaje z niczym, mimo że np: oboje spłacają kredyt za dom czy mieszkanie. Takie sytuacje maja miejsce na porządku dziennym w każdej rodzinie. Taka rodzina przez to traci w waszych oczach? Bo nie jest idealna? Jestem za zawieraniem związków małżeńskich, za wspólnym życiem, za dzieleniem się naszych dni z drugą osoba. Jednak za nim przed ołtarzem powiecie sobie te magicznie wiążące Was słowa, zastanówcie się 'Czy ja jestem gotowa/gotowy?' Wole, żeby była mniejsza liczba zawartych związków małżeńskich niż więcej rozwodów. Rozwody rodzą się najczęściej z niedomówień, nieporozumień, z obietnic narzeczeńskich, które nie zostały spełnione. Narzeczony obiecał złote góry, będę leżała i pachniała, w domu będzie krzątała się gospodyni domowa, a tymczasem latam mopem i butelka dla dziecka.. narzeczona obiecała drapanko co wieczór, ciepłe obiady i piwko do meczu, a tymczasem muszę się prosić o chwile żonkowej uwagi. Nie jestem matką, ale chodząc po grupach facebookowy zauważyłam, że matki śpią z swoim dzieckiem od narodzin do przynajmniej 3 roku życia dziecka.. a gdzie mąż? W sypialni obok. Często właśnie wtedy rodzą się kłótnie, bo mąż schodzi na boczny plan. Wiecie co jeszcze wyczytałam? ' Nie drukowałam zdjęć męża do ramki, teraz liczy się dziecko i moja sunia(czyt. Pies)' + śmieszki i hihy w postaci emotikonek.. kurde serio?? Po cholerę był ten ślub!!? Chcecie więcej? ' jak pokłócę się z mężem to chowam jego zdjęcia do szafy'... Tak szczerze? Jak ja bym zobaczyła, że mój Rafał pisze takie rzeczy na fejsie, to chyba bym go udusiła.. to straszny brak szacunku do drugiej osoby, już nie mówiąc o tym, że to jest Nasz mąż. Kocham swojego faceta i nie wyobrażam sobie szydzić z niego na forum publicznym.. Właśnie dlatego staram się uzmysłowić z czym się wiąże ślub, bo niektórzy ludzie myślą "Jak mi się znudzi to go/ją oleje". Dla mnie to żałosne i smutne, z resztą mężczyźni nie są bez winy. Jednak fejm tego typu biją zdecydowanie kobiety. To może jakaś moda narzekania na mężów, o której ja nie wiem? 


Będziecie tak pomiatać swoim facetem/swoją kobietą? Odradzam zawarcia związku małżeńskiego.


Pozdrawiam N.


You Might Also Like

27 komentarze

  1. Niestety coraz więcej jest takich ludzi, a małzeństwo zawierają po kilku miesiącach czy roku znajomości - okej, niech będzie. Ale zazwyczaj to jest pochopna decyzja, kiedy "motyle" jeszcze nieźle ćwierkają. A potem nagle rozwód, rozstanie, bo motylki odleciały. Mało kto rozumie, że małżeństwo to nie tylko ochy i achy :)

    Buziaki dla Was ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy28/3/17

    Mądrze napisane. Ja ze swojej strony polecam małżeństwo z mężem po ślubie jesteśmy prawie 3 lata a ogólnie jesteśmy razem 11 lat(od 2 liceum). Ślub wzięliśmy po 8 latach choć wszyscy zadawali nam pytania czemu tak długo czekaliśmy. Nie raz widziałam jak pary w naszym wieku brały ślub a potem rozwód bo się nie mogli dogadać bądź wady partnera im przeszkadzały. My po dwóch latach zamieszalismy razem w momencie wyjazdu na studia. Było ciężko na początku się dogadać ale daliśmy rade. Nigdy nie było mowy żeby któreś z nas obrazalo nas na fb bo się poklocilismy. Nigdy nie uwazalismy żeby wypisywanie na portalach jacy to jesteśmy pokloceni nieszczęśliwi czy przykładowo on nie docenił to inny to zrobi trochę dziecinne. Mamy synka niedługo kończy dwa lata i sunie i nigdy nie odstawiłam męża na bok razem się wspieralismy gdy bylo ciężko mały nigdy z nami nie spał bo nie chciałam go przyzwyczajac miał swoje łóżeczko. Do małżeństwa trzeba dorosnąć a będąc w związku należy nauczyć się bycia razem na dobre i na złe. Trzeba zaakceptować druga połówkę taka jaka jest i duuuzo rozmawiać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Poruszasz ważny temat. Małżeństwo to przede wszystkim ogromna praca, codzienna...nad relacją. każda relacja ulega zmianie i nie można naiwnie myśleć, że będzie zawsze tak, jak na początku. Wpływ mamy tylko na siebie, zatem przestańmy skupiać się na tym, jak to nam źle z innymi... bo to bo tamto bo sramto. Mniej egoizmu, więcej uważności na drugiego człowieka... przede wszystkim w związku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, małżeństwo to praca 24/7 :)

      Usuń
  4. Anonimowy28/3/17

    Mam synka 3 letniego w związku 7 lat zaraz a po ślubie 2 synek spał z nami odkładam go w nocy są różne sytuacje był na piersi w nocy tez wolał w dzien mało spał dużo na dworze wiec musiałam śmigać z nim prawie 6 h w ciągu dnia to spacer był więc człowiek padnięty był a jeszcze w nocy z 15 razy dziecko się budziło ale jakoś był czas i dla męża i dla dziecka trzeba było jakoś sobie radzić żeby się wyspać. Ale mąż nigdy nie spał na osobnym łóżku chyba ze był chory bardzo i aby małego nie zarazić to wyjątki noc dwie max.. trzeba się wspierać rozmawiać dużo zawsze jest jakieś rozwiązanie. My jak się kllcimy to staramy się zamykać dzień pogodzeni ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypadkiem trafiłem na Twojego bloga. Ciekawy tekst, ale cholernie ciężko się czyta przez co trudno zrozumieć o co chodzi.

    Plz:
    1. Wyrównanie do lewej
    2. Akapity.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas "uczymy" się pisać :) Myślę, że robimy postępy jednak każda opinia weterana blogowego się przyda. Dziękujemy :)

      Usuń
  6. Anonimowy30/3/17

    Pięknie napisane ♡ a Co jeżeli facet po ślubie za bardzo słucha swojej mamy niż własnej żony? I jeżeli przestał dbac o żonę? :( tak jest w moim przypadku, jesteśmy po ślubie półtora roku. Mój mąż bardzo się zmienił. Uważam, że jestem dla niego tylko poczuciem własnej wartości ze ktoś jest! Nie czuję się kochana, doceniana. . Doradz mi coś w tym przypadku bo już na prawdę nie wiem co robić ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy30/3/17

      Musicie porozmawiać bardzo szczerze i myślę że może powinnaś dać mu ultimatum wyjechać na kilka dni i zobaczyć czy będzie tęsknił itp bo jeśli nic nie będzie robił żebyś wróciła i jeśli nie pokaże Ci ze naprawdę mu na Tobie zależy to wydaje mi sie ze powinnaś przemyśleć czy chcesz dalej z nim być. Ja tak zrobiłam i nasze małżeństwo przetrwało mąż się otrzasnal a teściowa przestała się wtrącać itp. Trzymam kciuki oczywiście zrobisz jak Ci serce podpowiada.

      Usuń
    2. Anonimowy30/3/17

      Jeszcze dodam, że non stop są między nami kłótnie przez co nie czuję juz tego samego co było dawniej :( może jestem jakąś inną ale raczej każda kobieta chciała by usłyszeć od swojego męża miłe słowo, jakiegoś kwiatka dostać.. w moim przypadku nie ma nic. Pierwsza rocznica ślubu, zaraz potem moje urodziny a ON nic :( przykro mi jest bo czuję jak bym już go nie obchodziła. Jeszcze do tego moja tesciowa mu mąci w głowie.. mamy roczną córeczkę i nie chciała bym aby wychowywala sie bez ojca :(

      Usuń
    3. Anonimowy30/3/17

      Chętnie przeczytam poradę bo u mnie jest podobnie. Jak mąż dowiedział się że idzie do szpitala to pierw do mamusi zadzwonił a mamusia do mnie a ja zielona bo nie wiedziałam o co chodzi... no i oczywiście dziennie dzwonią do siebie z milion razy a jak nie odbierze od niej bo coś robi to od razu telefon do mnie dlaczego on nie odbiera... i tez się zmienił tylko obrączka na palcu to myśli ze nic już nie musi robić... np mamy kiepsko z kasa to np w walentynki wolał kupić sobie paczkę fajek niż mi glupie kwiatki z biedronki...

      Usuń
    4. Anonimowy30/3/17

      Dla mojego też ważne jest to żeby miał papierosy niż jakaś niespodzianka dla mnie. Jedyne kwiaty jakie od niego dostałam to zaraz po porodzie ale były to kwiaty z Tesco ; ( wzięliśmy szybki cywilny. Pierścionek zareczynowy kupił taki jaki jemu się podobał, obrączki takie jak on chciał. Nie pytał mnie o zdanie ani nic :( teraz jak sobie o tym wszystkim myślę to trochę żałuję tego ślubu. Zobaczę jak będzie dalej ale jak nic się nie zmieni to nie będę się dalej męczyć :(

      Usuń
    5. Anonimowy30/3/17

      Ja szczerze też troszkę żałuję mogliśmy się tak nie spieszyć chociaż ślub był po 3latach chociaż on naprawdę przed slubem był inni niz teraz... ja np zaręczynowy dostałam tydzień przed ślubem... i się chwalił ile to on kosztował a to zwykły srebrny pierscionek chociaż nie zależało mi nigdy na jakims drogim pierscionku bardziej zależało mi na uczuciu i szczerości w słowach "wyjdziesz za mnie?" ale wkurzało mnie jego "wiesz ile on kosztował?"Ja urodziny miałam 2tyg temu i do dziś nie dostałam prezentu chociaz wyprawiłam juz urodziny dla rodzicow i rodzeństwa. MI się wydaje jak wczesniej jedna napisala im by sie przydał jakis wstrząs że mogą nas stracic a może ich wyrzucić np na tydzien do rodzicow i "mamusi" chociaz będzie miał luksus bo wszystko podane pod buzie ale jednak bedzie u "rodziców"

      Usuń
    6. Anonimowy30/3/17

      Moim zdnaiem powinnaś bardzo szczerze porozmawiać ze swoim mężem o tym co dzieje się w Waszym małżeństwie. Zadać mu kilka pytań typu : Czy ty mnie jeszcze kochasz? Kto jest dla Ciebie najważniejszy itp. Wytłumacz mu jak się czujesz,przedstaw swoje zdanie na ten temat,postaw mu jakieś ultimatum. Wiem,że to może dziwne stawiać jakieś warunki,zasady. Każdy człowiek potrzebuje bliżej określonych zasad. A co do Teściowej. Wytłumacz Mężowi i przypomnij z kim się ożenił, kto jest teraz najważniejszy. Wiadomo mama jest bardzo ważna,ale najważniejszą osobą po Ślubie dla mężczyzny powinna być Jego Żona. Zaś z Teściową też zacznij rozmawiać o tym co Cię boli ,że nie podoba Ci się to,iż wtyka ten przysłowiowy "nos" w nie swoje sprawy. A co do męża zastanów się czy Ty okazujesz mu to czego sama od niego wymagasz? To bardzo ważne , ponieważ my Kobietki wychodzimy z takiego założenia,że to On cały czas musi poświęcać nam uwagę,że to On ma być tą osobą,która ma się bardziej starać. No nie do końca tak jest. Mężczyźni są też ludzmi i oni też potrzebują zainteesowania,czasem większego niż my same. Dlatego jeszcze raz powtarzam: Rozmowa,Rozmowa i jeszcze raz Rozmowa. Porozmawiajcie oboje co by było najlepsze dla Was. Zadajcie sobie oboje pytanie czy Ja bym bez Niej/Niego dała radę i czy Kocham Ją/Go na tyle by móc przetrwać to i starać się zacząć budować wszystko od nowa.Nie zapominajmy też,że Małżeństwo to praca 24/7.Jak to nie pomoże,szczerze razem zastanówcie się nam sensem waszego związku. Ale co najważniejsze nie wolno Wam się poddać. Trzymam kciuki .Może nie pomogłam,ale ze szczerą chęcią chciałam wyrazić to co myślę.

      Usuń
  7. Anonimowy30/3/17

    Rozumiem ze chcesz aby dziecko miało ojca ale nie boisz się ze dorastając Twoja córka będzie patrzec jak mąż Cię traktuje i tez tak będzie postępować wobec Ciebie tak było w przypadku mojej znajomej córka widząc jak ojciec traktuje jej mamę jest tak samo nie miła dla niej jak maz i teraz jest jeszcze gorzej bo weszła w nastoletni bunt i rzuca wobec niej tak samo okropne przezwiska jak maz,bierze przykład z rodzica. Zastanów się czy chcesz takiego życia. Wystaw go na próbę niech pokaże ze mu na Was zależy. Porozmawiaj może z teściowa na spokojnie. Nie możesz tkwić w takim związku bo kiedyś w końcu nie wytrzymasz a po co się męczyć? Daj mu dosadnie do zrozumienia ze albo się zmieni albo koniec.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy30/3/17

    Jak nic nie pomoże to napisz,,niby" pozew o rozwód i niech to zobaczy może to go otrzezwi. Każdy sposób jest dobry żeby ratować małżeństwo tylko czasem trzeba się zastanowić czy warto czy tylko nam zależy na jego ratowaniu .

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy30/3/17

    Najlepiej zostaw go na kilka dni i zobacz czy się otrzasnie czy będzie dzwonil pisał i się staral. Tylko tak zobaczysz czy mu dalej zależy. Mi kiedyś tak sama teściowa poradzila i poskutkowalo od tamtego czasu minęło z 8 lat i jest cudownie docenia mnie i cały czas się stara. Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy30/3/17

    Mam 28 lat i jestem już po rozwodzie. Mimo długiego stażu przedślubnego, bo byliśmy ze sobą aż 7 lat nasze małżeństwo trwało raptem 3mc!!!! przyczyna rozpadu- tak jak napisałaś niedomówienia, niespełnione obietnice narzeczeńskie... miałam dość wyprowadziłam się. Najgorsze, że myślałam: pójdzie za mną, przemyśli i będziemy razem. Niestety bardzo się myliłam... Dziś jestem w innym związku i mam 14mc synka. Związek ten jest zupełnie inny, bardziej dojrzalszy, no bo przecież mam doświadczenie więc nie popełniam tych samych błędów.Na pytanie mojego faceta weźmiemy ślub,zdecydowanie odpowiadam NIE! Bo i po co. Nie chce niczego psuć "tym papierkiem" Bardzo się zraziłam i najzwyczajniej się boję...

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy30/3/17

    W końcu nadejdzie dzień w którym przestaniesz się bać i jeśli będziecie tego oboje chcieć weźmiecie ślub chociażby tylko dla siebie. U mnie po ślubie jest jeszcze lepiej niż przed myślę że tu też chodzi o to ze mieliśmy 8 lat na dogadanie się bo nie raz były ciężkie dni i kryzysy ale walczyliśmy i daliśmy rade i teraz nie ma kłótni o byle co,dużo rozmawiamy potrafimy się śmiać z samym siebie i czesto wspominamy jakie błędy popelnialismy i śmiejemy się z tego. Najważniejsze to obustronne staranie się o siebie i rozmowa. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy30/3/17

    Ciekawa jestem waszej opinii na temat wyjazdu partnera za granicę do pracy. Jesteśmy młodym małżeństwem 8 miesięcy po ślubie. Zaczynamy remont mieszkania, mężowi nadarzyła się okazja wyjazdu za granicę do pracy... I jest cholernie ciężko, z jednej strony potrzeba nam kasy z drugiej życie osobno zaraz po ślubie to chyba nienajlepszy pomysł. Niby częste zjazdy, miesiąc tu, miesiąc tam. Nie mamy dzieci, jednak od 7 lat jesteśmy nierozlaczni. Od początku związku widywalismy się codziennie. Nie chcemy tego zepsuc.. Mąż oczywiście nie zamierza tam byc na stałe, jedynie zarobić i powrót. Choć ja nie mogę sobie wyobrazić jak to będzie gdy się rozdzielimy. Mam ochotę wszystko odwołać....Jemu tez jest ciężko. Nie chodzi mi kwestie zdrady, tego jestem absolutnie pewna, ze nic takiego sie nie wydarzy. Bardziej obawiam się odzwyczajenia się od siebie nawzajem, pogorszenia relacji. Potrzebujemy pieniędzy na wykończenie mieszkania...takiej okazji juz pewnie nie będzie. Mam mętlik w głowie... :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy30/3/17

    Kochana skoro nie boisz się zdrady ufasz mu to nie ma problemu zatesknicie za sobą jeszcze bardziej i jeszcze bardziej będziecie się cieszyć soba gdy się zobaczycie. To też jest dla Was pewna próba ale jeśli to nie jest na stałe wyjazd i jeśli ma wyjeżdżać na miesiąc i wracać to myślę że dacie rade na początku będzie Wam trudno zwłaszcza Tobie ale są telefony internet Skype. Jednak powinniście porozmawiać szczerze i razem podjąć decyzję. Trzymam kciuki pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. jestem własnie na etapie przygotowań do ślubu i nie wyobrażam sobie podjęcia tej decyzji pochopnie.. musi to byc przemyślane w 100%
    fajnie że trafiłam do Ciebie. Będe obserwować !:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy1/4/17

    Taka sytuacja...
    Jesteśmy z moim mężem już rok po ślubie, razem od 5 lat. Widziałam to, że zawsze był "pazerny na kasę", ale jakoś to znosiłam, w końcu każdy wtedy miał "swoje". Teraz jest masakra! Ja jeszcze nie pracuję, ponieważ jestem na etapie pisania pracy magisterskiej (w czerwcu obrona), dlatego ustaliliśmy, że póki się nie obronię to nie muszę chodzić do pracy.
    Mój mąż jak usłyszy tylko: kosmetyczka albo fryzjer to od razu jest awantura. Moim zdaniem jest to rzecz normalna, każda z Nas chodzi do fryzjera czy to na paznokcie albo do kosmetyczki. Ja chodzę do fryzjera tak naprawdę tylko na podcięcie grzywki, więc płacę, uwaga... Całe 10zł. Chciałam sobie zrobić keratynowe prostowanie, taki zabieg kosztuje niestety około 500zł i jak mój mąż o tym usłyszał to od razu było, że nie bo po co mi to przecież mam dobre włosy?! Jak idziemy na jakieś większe wyjście typu wesele to też wielkie pretensje "NO PRZECIEŻ SAMA SOBIE MOŻESZ ZROBIĆ FRYZURĘ!" Mam już dość wiecznego proszenia się o jakiekolwiek pieniądze! Źle się z tym czuję no bo w końcu powinny być one NASZE, a nie JEGO. Powiedziałam mu dzisiaj, że jeśli ma problem z tym, że chcę się mu podobać to mogę komu innemu (powiedziałam tak specjalnie), to wiecie co mi odpowiedział? "To niech ten ktoś za to płaci". Temat trudny. :( Co radzicie w takiej kwestii?

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy2/4/17

    Na Twoim miejscu poszukałabym pracy bo to jedyny sposób żebyś miała na swoje wydatki i żebyś nie musiala się o nic prosić. Jeżeli jednak koliguje to z Twoja magisterka to pogadalabym z nim co ustalaliscie wcześniej. Spytaj się go co on myśli ze ile możesz na siebie wydawać np na miesiąc i niech Ci tyle daje a Ty odkładaj sobie żebyś nie musiała się prosic :) bo jeśli jest sknera to na wszystko będzie oszczedzal zwłaszcza na Twoje wydatki a tak to coś będziesz miała w zanadrzu jeśli nie zgodzi się żebyś pracowala :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook