Małżeńska złota klatka.

1/03/2017

Nie żeń się, po co Ci to?  "Wypłaty na oczy po małżeństwie nie zobaczysz, baby to wszystko po ślubie zabierają" , " Po ślubie kobiety tyją i do łóżka nie puszczają- celibat jak nic" . Każdy tak mówi, że po ślubie wszystko się zmienia na stronę negatywną. Nie wiem czy piszą to ludzie, którzy zamiast krwi mają jad ? To tylko kilka cytatów z internetu, które znalazłam. Ja rozumiem, małżeństwo to nie kraina płynąca miodem i mlekiem, ale żeby aż tak ?




Owszem z dniem powiedzenia sobie sakramentalnego " TAK " zmienia się nasze życie o 180 stopni ale nie uważam, że wpadłam do piekła. Po tych komentarzach na forach doszłam do wniosku, że Ci ludzie nie wiedzą w co weszli, nie znali się. Mężczyźni nie pewni małżeństwa często są zmuszani do zaręczyn a potem do ślubu - bo to takie fajne. Zmiana statusu na fejsie lub zdjęcie z kwiatami na instagramie. Ludzie co się z tym światem dzieje ! Kiedyś pewna osoba mnie zapytała jak to ja tak mogę z jednym facetem całe życie, że nie spróbowałam życia z innymi.. no jak to jak ? Normalnie, ja po prostu wpadłam na tego jedynego. Mało tego, uważam że jestem szczęściarą bo nie męczyłam się z jakimiś chłopaczkami, którym zależałoby na tym by tylko mnie do łóżka zaprowadzić. Nie chcę wychodzić na jakąś chwalipiętę ale strasznie się cieszę, że oboje dla siebie jesteśmy tymi pierwszymi partnerami. Mówcie sobie co chcecie w takim życiu razem bawimy się świetnie ( tak tak, nawet po ślubie można się bawić)

Do osób, które planują rozwód lub myślą, że ich małżeństwo to klatka mam radę :
 O rodzinę należy walczyć o męża też. Nie należy się poddawać i tracić wiary.


Małżeństwo powinno mieć silną podstawę, wtedy mało co potrafi nim zachwiać. Budujmy małżeństwo na trwałym fundamencie, nie na słomie. Ważne byście ze sobą rozmawiali, byli szczerzy i otwarci. Kryzys dopadnie każdego z Nas, ważne by się mu nie poddać. 

Ah tak już widzę te komentarze : Co Ty możesz wiedzieć, Ty jesteś młoda, mało w życiu przeszłaś, masz jeszcze mleko pod nosem. Szczerze ? Nie obchodzi mnie takie gadanie. Nie, nie mam w dupi* zdania naszych czytelników, z chęcią wysłucham rad. Natomiast takie moje przemyślenia, może nie jedną parę przed ślubem lub po ślubie nawrócą do starania się o wspólne dobro. 


Gorąco Was pozdrawiam N. 





You Might Also Like

13 komentarze

  1. Anonimowy3/1/17

    Dobrze piszesz Natka :)) ja z moim też jesteśmy swoimi pierwszymi partnerami. Też nie zawsze jest różowo ale po 10 latach związku potrafimy iść na kompromis. Dużo rozmawiamy, dbamy o nasz miłość. Jak się klucimy to na Maxa ale godzimy się równie mocno. I masz racje o rodzinę trzeba walczyć mój tata zawsze mi to powtarza. Moi rodzice są ze sobą 40 lat po slubie więc radzimy się ich i słuchamy. Teraz nasz syn idzie do komuni więc postanowiliśmy się pobrać żeby z nim w tym ważnym dniu przeżyć to razem. Do tej pory papieska nie potrzebowałam teraz zdanie zmieniłam. Wasza Kasia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia piękny gest dla synka <3 czytając twój komentarz miałam ciarki ! Jak nic tylko brać z Was przykład, wszystkiego dobrego :) :)

      Usuń
  2. Tak samo uważam kochana :) mój luby to moja pierwsza odwzajemniona miłość :) i uważam, że taka na zawsze :)
    Mnie także wkurzają słowa, że aaa wychodzisz za mąż, nie wiesz co robisz itd., w małżeństwie wszystko się zmienia. Owszem! Ale o związek zawsze trzeba dbać, nieważne czy jesteśmy parą od dwóch miesięcy, czy małżeństwem od 10 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą a co czas pokaże to dowiemy się potem :)

      Usuń
  3. A ja Wam powiem tak: powodzenia. Mój mąż też był moim pierwszym, też tak mówiłam jak Ty. Po 15 latach jestem w trakcie rozwodu. Nie zawsze można uratować małżeństwo, i szczerze czasami nie warto! Ja zdecydowałam się na ten krok po komunii od naszego syna, po komunii na którą "tatuś" przyszedł jako gość a nie rodzic. Nie można być z kimś za cenę własnego szczęścia. Musimy być samolubne, żeby nie zwariować.
    Zapraszam do siebie :) https://ewwikrzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie jest różne a małżeństwo składa się z dwóch osób. Nic się nie poradzi jak jedna z nich już się nie stara i nie kocha. Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Ja sie juz nie przejmuje ludźmi którzy na sile chcą zmienić moje poglądy. Bo komuś sie nie udało, bo ktoś ma nieudane zycie małżeńskie to każde musi takie byc. Ja jestem zakochana w moim narzeczonym, jutro mija 6 lat odkąd ze sobą jesteśmy i nie moge sie doczekać naszego ślubu za pół roku. Nie słucham złotych rad ludzi typu po co ci ślub to tylko papierek, bedzie gorzej, czemu tam młodo. Nic mnie tak nie cieszy jak to ze jesteśmy dla siebie z pierwsi. Ze mogliśmy razem dorosnąć, dojrzeć, odkrywać sie i poznawać, skończyć szkoły, znaleźć prace kibicując i wspierając sie przy tym ciagle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja sie juz nie przejmuje ludźmi którzy na sile chcą zmienić moje poglądy. Bo komuś sie nie udało, bo ktoś ma nieudane zycie małżeńskie to każde musi takie byc. Ja jestem zakochana w moim narzeczonym, jutro mija 6 lat odkąd ze sobą jesteśmy i nie moge sie doczekać naszego ślubu za pół roku. Nie słucham złotych rad ludzi typu po co ci ślub to tylko papierek, bedzie gorzej, czemu tam młodo. Nic mnie tak nie cieszy jak to ze jesteśmy dla siebie z pierwsi. Ze mogliśmy razem dorosnąć, dojrzeć, odkrywać sie i poznawać, skończyć szkoły, znaleźć prace kibicując i wspierając sie przy tym ciagle.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy4/1/17

    a ja mam takie pytanie, czy uważasz ze jesli kobieta nie pracuje tylko wychowuje w domu dzieci to coś złego?? Wlasnie ejstem w ciazy u uzgodnilismy z mezem, ze zeostane w domu z dzieckiem.. Nie chce wracać do swojej pracy, w domu na pewno bedzie mniej stresu. Uważasz ze takie kobiety sa mniej wartościowe i że jestem dziwna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. Uważam, że to absolutnie nic złego. Wychowywanie dziecka, ciążą to również odpowiedzialność i to nawet większa niż bycie na etacie. Nie jesteś dziwna i jesteś ogromnie wartościowa bo chcesz wydać na świat potomstwo. Twój mąż powinien być z Ciebie dumny. Jeżeli ja zajdę w ciąże to przez pewien czas zrezygnuje z pracy mimo iż mam pracę domową. Nie przejmuj się, nie myśl tak. Ciesz się tym czasem bo szybko zleci :) Zdrówka dla Waszej trójki :)

      Usuń
  7. Anonimowy4/1/17

    Witaj, chciałabyś kiedyś pracować poza domem?

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook