Podróż poślubna - Dominikana :)

11/18/2016

Witajcie !


Dziś napiszemy, kiedy Naszym zdaniem warto udać się na podróż poślubną oraz troszkę opowiemy o Naszej i podzielimy się fotkami. Miłego czytania :D




Planując ślub i wesele zawsze mamy myśli gdzie i kiedy wybrać się na podróż poślubną. Z Naszego punktu widzenia podróż powinna odbyć się jak najszybciej po ślubie. Po tak ważnym dniu, warto się konkretnie zrelaksować ponieważ wiadomo, że para młoda miesiąc przed weselem ma mnóstwo spraw na głowie. Ci co przeżyli ślub doskonale wiedzą o co Nam chodzi. Dla Nas taka podróż miała być tą wymarzoną i jedyną w swoim rodzaj gdyż zdarza się ona raz w życiu.  Zastanawialiśmy się nad Hiszpanią ale niestety hotele w tym kraju rzadko kiedy posiadają własne plaże a na tym nam najbardziej zależało. Szukaliśmy również innych kierunków ale ze względów bezpieczeństwa się na nie, nie zdecydowaliśmy. Po przeanalizowaniu ofert biur podróży zdecydowaliśmy się na Karaibską Dominikanę. Kwota jaką musieliśmy wydać na wakacje, była dosyć wysoka jak na nasze możliwości ale kiedy jak nie teraz skoro mamy w planach zakupić dom czy mieć dzieci. Wiadomo, wtedy ciężko o takie wycieczki.





Na Dominikanę wybraliśmy się 29.09 a wróciliśmy 13.10. Lot trwał w jedną stronę ponad 10 h a w powrotną stronę ponad 9,5 h. Dla obojga była to pierwsza podróż samolotem, w stronę Dominikany ja miałam gorączkę nie mogłam spać a za nami czwórka dorosłych osób, świetną libację alkoholową sobie urządzili, niestety obsługa zwróciła im uwagę dopiero 3h przed lądowaniem :( Zaś w stronę Polski, za Nami siadła rodzinka z trójką dzieci jedno, z nich bardzo dokazywało także podróż koszmarna.




Po wylądowaniu przywitało Nas bardzo ciężkie wilgotne powietrze, na przemian chłodzone wiaterkiem. W hotelu jak i poza nim ludzie są mili i bardzo przyjaźnie nastawieni do podróżnych ale jak to powiedzieli nam tamtejsi Polacy - Obcy są tutaj dla nich jak chodzące skarbonki.
Piękny Hotel, wysokiej klasy pokoje i cudowna piaszczysta plaża. Żyć nie umierać. Jeżeli chodzi o jedzenie, to bufet szwedzki jest baaaaaardzo bogaty. Dużo amerykańskiego, hiszpańskiego i meksykańskiego jedzenia ze względu na to, iż te kraje najczęściej goszczą na Dominikanie.






Hm wbrew pozorom po 4 dniach zaczęło Nam się nudzić, wypróbowaliśmy każdej restauracji, każdej atrakcji byliśmy już w każdym zakątku Hotelu. Dlatego postanowiliśmy wybrać się na Naszą pierwszą wycieczkę poza hotel. Załapaliśmy kontakt z tamtejszym polskim biurem podróży. Mieliśmy w planach wybrać się na piękną wyspę Saonę ale w tym czasie zbliżał się huragan i biuro zaproponowało wycieczkę nad wodospad El Limon. Na miejsce wyprawy jechaliśmy autokarem 5 h następnie 30 minut na koniach, a na sam dół już przeszliśmy się pieszo. Właśnie schodząc w dół złapał Nas okropny deszcz i wiatr  jednak to nie popsuło tak wspaniałych chwil :) Przez cały czas podróży czy na koniu czy na piechotę, towarzyszyli nam mieszkańcy. Opowiadali o roślinności która się tam znajdywała .Zrobiliśmy kilka zdjęć w wodospadzie, wykąpaliśmy się i wróciliśmy końmi na farmę.. Zjedliśmy na niej obiad, napiliśmy się lokalnego rumu oraz zakupiliśmy prawdziwe ziarna kawy oraz olej kokosowy. Można jeszcze było zakupić cynamon, kakao i cygara :)  Przez huragan Matthew podróż powrotna trwała 7h... byliśmy zmęczeni, przemoczeni, zmarznięci ale warto i każdemu polecam !



Kilka dni po wycieczce nad wodospad w końcu dostaliśmy pozwolenie na Saonę :)
Plaża ... hmm nie mam słów by opisać jak była piękna. Tak raziło słońce, że mój telefon nie był w stanie zrobić ostrych zdjęć. Typowo jak z OKŁADKI !! W czasie płynięcia na plaże, zrobiliśmy postój w największym basenie karaibskim. Zrobiliśmy zdjęcia z rozgwiazdą oraz napiliśmy się przepysznego rumu. W takim słońcu po 2 kubeczkach miałam bombkę, także pijcie ostrożnie :P
Na wyspie zjedliśmy obiad, potańczyliśmy z Dominikańczykami i po 2,5 h odpłynęliśmy z powrotem katamaranem na Punta Cana.

Każdy następny dzień zbliżał się do terminu wylotu, było to bardzo ciężkie. Gdy piszę o tym mam ciarki i chcą płynąć mi łzy bo jakby mi ktoś teraz dał 13 tysięcy to bez zastanawiania kupiłabym wycieczkę do raju.



































Co warto kupić na Dominikanie ?
-rum, rum, rum rum DUŻO RUMU !!
-mamajuana ( potocznie zwana wiagrą i zielem płodności) bardzo dobra na przeziębienia. Na mnie zadziałała lepiej niż te gripexy..
-"Larimar", kamień występujący tylko na Dominikanie
-cygara,olej kokosowy, kawa, cynamon i kakao
-wszelkie pocztówki, magnesy etc



Mogłabym pisać i pisać na temat tej podróży, ale post zawierałby chyba 10 stron, dlatego jeżeli macie jakieś pytania śmiało piszcie, z chęcią Wam odpowiemy :)




You Might Also Like

11 komentarze

  1. Super podróż:) my pojechaliśmy rok po ślubie, wyprawa na własną rękę do Gruzji przez Wilno. Bylo to przed erą tanich lotów do tego kraju, więc też trochę nas ona kosztowała. Ale to doskonaly pretekst, bo jak są dzieci to trochę inaczej patrzy się na finanse i zawsze do tej pory by wazniejsze, pilniejsze wydatki niż taki dluzszy zagraniczny wyjazd. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Marta, zgadzamy się z Tobą w 100% jak przyjdzie dziecko na świat to mam nadzieję, że Bóg da chociaż małe wyjazdy zagraniczne :) Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Myślę, że na podróży poślubnej nie ma co oszczędzać. Czas oszczędzania nadejdzie wkrótce potem: kredyt, dzieci itp ;)
    Macie piękne zdjęcia i pewnie masę wspomnień, wiec nie ma czego żałować.
    Gdybyście chcieli sobie sprawić prezent na rocznicę to polecam Cypr. Jesienią jest tam jeszcze ciepło, a ceny niższe bo po sezonie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh Agnieszka nawet nie wiesz jak trafiłaś ! Jak wróciliśmy z podróży poślubnej zarezerwowaliśmy wycieczkę na Cypr :) Lecimy na rocznice ślubu :) ah nie możemy się doczekać :)

      Usuń
  3. Anonimowy7/12/16

    Ahhh my też byliśmy na Dominikanie, też z Tui i też kilka dni po ślubie! Wciąż wracam wspomnieniami do tamtych chwil! to prawdziwy raj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ta pogoda za oknem sprawia, że wracam do wspomnień z Dominikany.. bardzo one bolą bo taki żal idzie za tym, że nie do końca wykorzystaliśmy czas jaki nam tam dano :) Mimo to zdjęcia oglądam z uśmiechem :)

      Usuń
  4. Interesuje mnie jak to było u Was z językiem? ;) jak porozumienie podczas podróży i przebywania tam na miejscu? ;) umiał któryś z Was tamtejszy język?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba znać hiszpańskiego by się z mieszkańcami dogadać :) W hotelu często potrafią mówić po angielsku, wiadomo nie porozmawiasz z nimi tak klarownie ale to co najważniejsze zrozumieją :)

      Usuń
  5. Chyba jako jedyne małżeństwo nie pojechaliśmy nigdzie, nawet polskie morze w tym roku na urlopie nie zostanie zrealizowane, to prawda przyszedł kredyt, własne mieszkanie, upragniona ciąża, tak więc trzeba zrezygnować z niektórych spraw aby troszkę zaoszczędzić

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie ciekawi w jakim byliście hotelu? Mam w palanch Dominikanę i wolałabym sprawdzone hotele :D Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Polub nas na Facebook

Newsletter